UFC

Będzie natychmiastowy rewanż? Israel Adesanya wie, że może pokonać Pereirę!

Pinterest LinkedIn Tumblr

Jeżeli ktoś zastanawia się, czy Israel Adeasnya po trzeciej porażce wciąż chce walki z Alexem Pereirą, to sam zainteresowany rozwiał wszelkie wątpliwości.

Bohaterowie main eventu minionej gali UFC 281 spotkali się po raz kolejny w swojej karierze. Alex Pereira do oktagonu rozstawionego w nowojorskiej Madison Square Garden wchodził pewny siebie. Już dwukrotnie pokonał Israela Adesanyę w kickboxerskim ringu.

Pierwszy pojedynek zakończył się jednogłośną decyzją na korzyść Brazylijczyka. Drugie starcie natomiast nie dotrwało do ostatniego gongu. „Poatan” zaprezentował kapitalny lewy sierp i położył spać „The Last Stylebendera”, który po tym zajął się wyłącznie MMA.

Walka wieczoru UFC 281 układała się jednak po myśli ówczesnego mistrza. Wychodząc do ostatniej odsłony mógł on być pewnym swego, a Pereira i jego narożnik również zdawali sobie z tego sprawę. Brazylijczyk od razu ruszył na Nigeryjczyka i ostatecznie skończył go w 121 sekund.

Adesanya: „Wiem, że mogę go pokonać”

Przed tym starciem „Poatan” odpowiadając na pytania dziennikarzy stwierdził, że Israel Adesanya w przypadku porażki nie będzie chciał rewanżu. „The Last Stylebender” odpowiedział mu jednak na to goszcząc w podcaście Andrew Schulza.

Mówił, że nie będę chciał natychmiastowego rewanżu. Ja na to: „p***dol się”. Nie zna mnie. Będę z nim walczył, aż go pokonam. Mam w to wyp***dolone. Nawet, jak będę miał 60 lat, to odwiedzę go w faweli, zapukam do je*anych drzwi laską i powiem: „dawaj, ty i ja, teraz”.

Musimy to zrobić raz jeszcze, bo taki już jestem. Mam wy**bane. Nawet, jeśli wygram tylko raz, pokonam cię. Wiem, że mogę go pokonać.

Dla „The Last Stylebendera” była to druga zawodowa porażka w MMA. Wcześniej Adesanya poległ przy próbie zdobycia pasa mistrzowskiego wagi półciężkiej, a pokonał go nasz rodak, Jan Błachowicz. O ile Israel, biorąc pod uwagę jego dokonania w kategorii średniej, wydaje się być pewnym pretendentem do walki z Alexem Pereirą, o tyle może to być dobra szansa na kolejnego title shota dla Roberta Whittakera.

Komentowanie niedostępne