KSW

Mamed Khalidov szczerze o porażce z Roberto Soldiciem. „Masz za swoje”

Pinterest LinkedIn Tumblr

Mamed Khalidov w ostatnim wywiadzie powrócił do ostatniego pojedynku, jaki blisko rok temu stoczył przeciwko Roberto Soldiciowi.

O tamtym pojedynku mówiło się dużo wcześniej, zanim został jeszcze ogłoszony. Po jednym ze zwycięstw Soldić wyskoczył z klatki i podbiegł do Mameda, aby poprosić go o walkę. Zawodnicy od razu mieli umówić się także na rewanż, do którego niestety nie doszło.

Mamed o porażce z Soldiciem

Podczas gali KSW 65 fighterzy zmierzyli się w main evencie, który trwał niecałe dwie odsłony. „RoboCop” ustrzelił Mameda potężnym lewym sierpowym i zafundował mu pierwszy w karierze nokaut. Uderzenie było tak silne, że doprowadziło do poważnej kontuzji, a Khalidov musiał przejść operację.

Niestety powrót do klatki się przedłużał, a Soldić, który nie chciał więcej czekać, zdecydował się zmienić organizację i przeszedł do One Championship. Khalidov nie ukrywa, iż jest rozczarowany tym, że rywal nie dotrzymał słowa. W ostatnim wywiadzie dla Sportowych Faktów przyznał:

– Jestem wściekły, jestem… Dalej uważam, że jakby nie było, słowo, to słowo. Nie ma tu pojęcia kontraktów, umów, menedżerów i tak dalej, jak facet podchodzi do ciebie, daje ci rękę i mówi: „Słowo”. Podajemy sobie ręce i mówimy o dwóch walkach. To jest umowa między facetami. Ja dalej wierzę, że istnieje honor, a słowo to słowo. Ktoś tego słowa nie dotrzymał.

Zdradził również, jak wyglądał jego poranek po ciężkim nokaucie porażce na KSW 65:

– Wyszedłem, zawalczyłem i dostałem po łbie. I dobrze mi tak. Ja się rano obudziłem i powiedziałem: „Masz za swoje. Chciałeś, to masz. Taki mądry jesteś”. No i tak porozmawiałem sam ze sobą. Spojrzałem lustro i mówię: „Zobacz sobie, jaki jesteś ładny”.

Źródło: YouTube Klatka po klatce

Komentowanie niedostępne