KSW

Wojciech Kazieczko przed KSW 69: „Zawsze podobały mi się sporty indywidualne”

Pinterest LinkedIn Tumblr

Podczas gali KSW 69 w okrągłej klatce zadebiutuje utytułowany kickboxer, Wojciech Kazieczko.

Bilety na galę KSW 69 są dostępne w serwisie eBilet.pl.

Wojtek Kazieczko jest bratem znanego fanom KSW Maćka, który znajduje się dziś na czwartym miejscu rankingu wagi lekkiej najlepszych zawodników tej organizacji. Dziś obaj walczą w MMA, ale będąc nastolatkiem Wojtek przez długi czas szukał swojej sportowej drogi, którą ostatecznie odnalazł w sztukach walki.

– Eksperymentowałem z różnymi dyscyplinami – wspomina Wojtek. – Jak każdy chłopak grywałem w piłkę nożną. Zajmowałem się też tenisem stołowym i koszykówkę. Od zawsze jednak podobały mi się sporty indywidualne. Wolałem sytuacje, w których wynik zależy ode mnie, a nie od całej drużyny. W sportach walki jest oczywiście sztab trenerski i narożnik, ale po wejściu do ringu czy klatki przebieg pojedynku pozostaje w rękach zawodnika. Wybierając sztuki walki wzorowałem się nieco na starszym bracie, chciałem iść w jego ślady. Maciek zaczął jednak od MMA, a ja od kickboxingu. W pierwszej klasie gimnazjum poszedłem na kilka treningów. Rodzice nie do końca byli zadowoleni z tego pomysłu, więc na dobrą sprawę zacząłem mocniej trenować w 2013 roku, czyli w trzeciej klasie gimnazjum. Dość szybko stwierdziłem jednak, że chcę być zawodnikiem. Czułem, że to jest właśnie to, co chcę robić.

Wojtek szybko zaczął walczyć i ruszył przez świat kickboxingu jak burza. Sześciokrotnie sięgnął po tytuł mistrza Polski, jest brązowym medalistą mistrzostw świata oraz brązowym medalistą The World Games. Zdobył również srebro i brąz na mistrzostwach Europy. Łącznie stoczył około siedemdziesięciu pojedynków, a jego zawodowy rekord w kickboxingu wynosi 7-1. Ostatecznie jednak na przełomie 2019 i 2020 roku Kazieczko musiał zdecydować, co chce robić dalej.

– Uznałem, że wszystkie osiągnięcia w kickboxingu spinają moją karierę ładną klamrą. Nie walczyłem dla pieniędzy, ale kończyłem studia i uznałem, że dobrze byłoby mieć nieco lepszą perspektywę na przyszłość. Myślałem o boksie i MMA. Wtedy nie było jeszcze w Zielonej Górze klubu MMA, więc łatwiej byłoby mi się przebranżowić na boks. Nagle jednak na zielonogórskiej mapie sportów walki pojawił się klub Pepe MMA. To było dla mnie jak wskazanie drogi. Stwierdziłem, że mieszane sztuki walki są moim przeznaczeniem.

Pełny artykuł jest dostępny pod linkiem:

https://www.kswmma.com/news/3917

Comments are closed.