UFC

Sean O’Malley popiera podejście UFC. „Dasz mu coś, a zaraz potem…”

Pinterest LinkedIn Tumblr

Czołowy zawodnik kategorii koguciej UFC, Sean O’Malley, wypowiedział się na temat żądań, jakie Francis Ngannou postawił federacji w negocjacjach.

Przed kilkoma tygodniami z ust Dany White’a padło potwierdzenie plotek: dzierżący pas mistrzowski wagi ciężkiej Francis Ngannou nie parafował nowego kontraktu i rozstał się z UFC. Kameruńczyk miał zostać najlepiej opłacalnym fighterem w historii królewskiej kategorii wagowej, a za najbliższy pojedynek – z Jonem Jonesem na UFC 285 – miał otrzymać aż 8 milionów dolarów.

„The Predatorowi” nie chodziło jednak o pieniądze. Ngannou przedstawił u Ariela Helwaniego żądania, jakie postawił federacji, a wśród nich była między innymi opieka zdrowotna dla wszystkich zawodników UFC oraz osoba pośrednika fighterów na posiedzeniach zarządu. Francis chciał też prywatnego sponsora.

W najnowszym odcinku na swoim kanale YouTube gwiazda wagi koguciej Sean O’Malley zabrał głos w tej sprawie. Przyznał, że postulaty kameruńskiego mistrza były twardym orzechem do zgryzienia dla włodarzy organizacji. Gdyby jednak na nie przystali, wówczas mogłoby to wywołać swego rodzaju efekt domina.

„To trudne, trudne, totalnie trudno-trudne. Trudna sprawa. Dasz mu coś, a zaraz potem będziesz musiał komu innemu dać coś jeszcze, a nagle „Sugar Show” jest potrójnym mistrzem i chce, k**wa, chodzić ze wzwodem, rozumiesz?”

Dodatkowo O’Malley przyznał, że na co dzień nie ma żadnej pomocy zdrowotnej od UFC, niemniej federacja zapewnia zawodnikom badania po walce, z czego „Sugar” korzystał.

„Korzystałem z ubezpieczenia UFC po walce. Jak coś mnie bolało, to robiłem sobie rezonans, rentgen, czy inne takie g*wno.”

Komentowanie niedostępne