UFC

Khamzat Chimaev zapowiada walkę o dwa pasy i uderza w Francisa Ngannou!

Pinterest LinkedIn Tumblr

Jeden z najbardziej hype’owanych zawodników UFC, Khamzat Chimaev, udzielił ostatnio wywiadu ESPN. W rozmowie tej czeczeński „Wilk” zaatakował słownie Francisa Ngannou!

Zawsze, gdy niepokonany fighter pojawi się w UFC, kibice oczekują weryfikacji jego umiejętności. Wielu zaliczało w końcu porażki, jak niedawno Michał Figlak, czy wcześniej Krzysztof Jotko. Niektórzy jednak pokazują, że umiejętnościami znajdują się półkę wyżej od przeciwników.

Jednym z takich fighterów jest niewątpliwie Khamzat Chimaev. Nie można zapomnieć o kontrowersyjnych koneksjach z czeczeńskim liderem, Ramzanem Kadyrowem, i licznych propagandowych zdjęciach czy nagraniach. Sportowo jednak „Borz” to najwyższa światowa półka.

Chimaev wciąż pozostaje niepokonany i pnie się w górę rankingu kategorii półśredniej UFC. Jego prawdopodobnym rywalem w kolejnym występie będzie dwukrotny pretendent do tytułu, Colby Covington. W rozmowie z ESPN Khamzat stwierdził, że to starcie oczywiście odbędzie się już w przyszłym roku, a potem urodzony w Czeczenii Szwed ma zamiar sięgnąć po dwa tytuły mistrzowskie.

– Nie wiem, co będzie, ale jeśli będę zdrowy i wszystko będzie się szło po mojej myśli, to w przyszłym roku idę po dwa pasy. Ten rok już się zaraz kończy, więc nic już się pewnie nie wydarzy. Przyszły będzie mój. Gdy pokonam Colby’ego, muszą dać mi jakąś walkę o pas. Nie wiem w jakiej wadze, nie robi mi to różnicy. Jestem gotowy na jakiś pas.

O ile „Wilk” jest zainteresowany pojedynkiem z Covingtonem, o tyle brak takiego potwierdzenia z obozu Amerykanina. Chimaev przyznał, że sam nie wybiera sobie rywali, a chwilę później… zaatakował mistrza wagi ciężkiej, Francisa Ngannou.

Trudno czasem doprowadzić do walki z kimś, kto mówi jedno, a robi drugie. Ja nie wybieram sobie rywali. Jeśli Dana dzwoni i mówimy, że coś robimy, to robię to, bo doceniam wszystko, co dostałem od Dany i UFC.

– Wielu gości opowiada, że za mało się im płaci, ale przypomnijcie sobie, gdzie byliście dwadzieścia lat temu? Zapomnieliście? Ja prawie byłem bezdomny, więc… Wielu gości miało podobnie.

– Ten duży typ… Jak mu tam? Ngannou. Gada, jak to nie dają mu dobrych pieniędzy, a wcześniej żył przecież na ulicy. Teraz już nie musi. Trzeba doceniać wszystko. Po prostu walcz i pieniądze same się pojawią.

Czeczeński „Wilk” pije oczywiście do kontraktowych rozmów Kameruńczyka z federacją. Faktycznie uważa on, że powinien zarabiać o wiele więcej, a ponadto żąda zapisu, który pozwoli mu na występu w bokserskim ringu.

Komentowanie niedostępne