KSW

Zawodnicy, których chcemy zobaczyć w 2017 roku na galach KSW

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr

Święta – czas życzeń i prezentów. Pomyśleliśmy zatem, że warto pokusić się o własne życzenia i tym sposobem stworzyliśmy listę zawodników, których chcemy zobaczyć w 2017 roku na galach federacji KSW. Oczywiście wzięliśmy pod uwagę zarówno wymagania finansowe jak i ograniczenia związane z obecnymi kontraktami. Nie problem przecież krzyknąć „chcemy Conora” czy „chcemy Fedora”, grunt to podejść do sprawy z „głową”.

Khusein Khaliev [16-1]
Noszący przydomek „Captain” 28 latek z Groznego zapisał w swoim rekordzie aż piętnaście wygranych przed czasem, specjalista od poddań, który potrafi również wyczarować ładny nokaut tylko jedną zwycięską walkę kończył na pełnym dystansie. Jak chodzi o werdykty sędziowskie, podobnie prezentuje się licznik porażek – zaledwie jedna, jedyna dotychczasowa przegrana była efektem decyzji i to niejednogłośnej. Walczący obecnie w dywizji lekkiej Khaliev jest związany z rodzimą federacją Akhmat jednak w przeszłości występował na galach M-1, Fight Nights czy Cage Warriors. Warto zwrócić uwagę, że ma/miał podpisany kontrakt z WSOF Global – w listopadzie 2015 pokonał w Chinach Yoshihiro Koyamę jednak na ten moment wygląda na to, że był to jednorazowy występ, gdyż przez cały 2016 rok Amerykanie nie sięgnęli po Czeczena. Dwa-trzy lata temu Khaliev znajdował się na „radarze” matchmakerów UFC jednak nigdy nie dostał oferty od Joe Silvy i Seana Shelby. Bez wątpienia stanowiłby świetny sprawdzian dla Mateusza Gamrota.

Felipe Froes [14-2-1]
Wciąż młoda dywizja piórkowa w KSW „łaknie” kolejnych wzmocnień. Jednym z nich bez wątpienia mógłby być Brazylijczyk noszący dźwięczny pseudonim „Saiyajin” (fanom Dragon Balla nie trzeba tłumaczyć;)). Froes reprezentuje klub Nova Uniao słynący z masowej produkcji utalentowanych zawodników niższych kategorii wagowych – Jose Aldo, Marlon Sandro, Eduardo Dantas czy Claudia Gadelha – wszyscy oni wywodzą się z klubu prowadzonego przez Andre Pederneirasa. Zaledwie 25-letni Felipe ma na koncie remis z dobrze radzącym sobie w UFC Renato Carneiro [10-0-1], a także może pochwalić się passą ośmiu kolejnych wygranych. Całą karierę walczy dla mocnych brazylijskich organizacji – Amazon Fight oraz Shooto Brazil. Dobry stójkowicz, który nigdy nie został poddany? Jak najbardziej wpisuje się w „politykę transferową” KSW.

Trevin Giles [8-0] + Andrew Todhunter [8-0]
Dywizja średnia KSW odrobinę zardzewiała ostatnimi czasy. Długa przerwa Mameda, zwolnienie Aziza Karaoglu oraz niejasna sytuacja Michała Materli sprawiły, że z niepokojem patrzymy na przyszłość kategorii do 84 kg, która niedawno była bez dwóch zdań najsilniejszą dywizją w całej federacji. Na ratunek mogą zza oceanu przylecieć „Problem” i „Sniper” bo takie przydomki noszą zawodnicy walczący dla federacji Legacy Fighting Championship, która niedawno połączyła się z Ressurection Fighting Alliance co sprawia, że dla wielu fighterów ze względu na ograniczenie ilości gal zabraknie miejsca w parku zawodniczym federacji. Na większą uwagę bez wątpienia zasługuje młodszy z dwójki – 24-letni Giles, który kończył wszystkich rywali przed czasem, a na rozkładzie ma kilku zawodników, którzy zanotowali epizody w Bellatorze. Zawodnik Texas Elite MMA to świetny chwytacz jednak potrafi również wcisnąć rywala w siatkę potężnym ciosem, czy zasypać solidnym gradobiciem ground and pound. Starszy Todhunter miał w ręku kontrakt z UFC – miał wystąpić na gali UFC 188 jednak „zjechał” podczas procesu zbijania wagi i drugiej szansy w najlepszej lidze MMA na świecie już nie otrzymał.

Jiri Prochazka [18-3-1]
Walczący dla federacji Rizin finalista Grand Prix miał zaliczyć kolejne występy dla japońskiego giganta za kilka dni podczas kolejnego podwójnego eventu. Nie stanie się tak jednak, gdyż Czech wypadł z rozpiski z powodu urazu co może zwiastować, że będzie w niedalekiej przyszłości szukał szansy na szybki występ. Z racji tego, że Rizin robi gale równie rzadko jak KSW i Polska federacja wysyłała już dwóch zawodników do Japonii (Goran Reljic oraz Szymon Bajor) to najwyższy czas na to, aby pan Sakakibara odebrał telefon od duetu K&L i zgodził się na występy Prochazki dla europejskiego lidera rynku MMA. Widowiskowo walczący Jiri niemal 80{053d94c87ce520b6c372f03b2d0f454a081c3bf05d137f289e9fe931b06ee7b1} swoich rywali kończył przez KO/TKO. Jeśli KSW nie zorganizuje walki Narkuna z Wójcikiem to właśnie Czech byłby najlepszym pretendentem do pasa. Bez problemu mógłby także zastąpić jednego z wymienionych Polaków w walce, gdyż gwarantuje niezwykle wysoki poziom sportowy.

Oskar Piechota [7-0-1] + Adam Wieczorek [8-1] + Michał Oleksiejczuk [10-2]  + Salim Touahri [10-1] + turniej w wadze koguciej
Ktoś z pewnością przeczytał propozycje wyżej i z przekąsem stwierdził, że od Czeczena czy Brazylijczyka wolałby oglądać na galach KSW więcej młodych fighterów z Polski. Z czwórki jaką wymieniliśmy Piechota i Touahri są zawodnikami, którzy już ustabilizowali swoją pozycję na rynku MMA w Polsce. Wieczorek i Oleksiejczuk są mniej znani, jednak są również młodsi, a mimo tego nie ustępują doświadczeniem swoim odrobinę starszym kolegom. „Imadło” i „Grizzly” powinni ewentualną karierę w KSW rozpocząć z wysokiego „C” bez fazy przejściowej i budowania rekordów, te już mają, teraz pora na skok na głęboką wodę. Inaczej należy podejść do Oleksiejczuka i Wieczorka, którzy mając na karku odpowiednio 21 i 23 lata powinni być prowadzeni step-by-step, tak aby w przyszłości stanowić o sile polskiego MMA, nie można tych zawodników spalić psychicznie ani rzucić na pożarcie starym wyjadaczom. Biorąc zawodników „w pakiecie” KSW zyskałoby nowych fighterów w kategoriach średniej, ciężkiej, półciężkiej i półśredniej czyli wszędzie tam, gdzie ewidentnie potrzeba rozbudowy parku zawodniczego. Wszyscy wymienieni „wykosili” już oponentów dostępnych poza KSW, teraz czas na prawdziwe sprawdziany.

Nie będzie chyba lepszego momentu do tego by wrócić choć na chwilę do organizacji turniejów niż rok 2017. Wszystko to za sprawą dynamicznie rozwijającej się dywizji koguciej, w której jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne talenty. Damian Szmigielski, Dawid Gralka czy Marcin Bilman to zawodnicy, którzy z powodzeniem mogą w tej kategorii występować i należałoby do nich dobrać jeszcze kogoś z dwójki Czechowski – Selwa i zorganizować czteroosobowy turniej, który może nie wyłoniłby od razu mistrza, ale pretendenta który na jednej z przyszłych gal zawalczyłby z zagranicznym oponentem o pas dywizji koguciej.

 

Inne ciekawe nazwiska (różne kategorie):
Yaroslav Amosov [17-0], Adlan Amagov [14-2-1], Akop Stepanyan [24-8], Vladimir Kanunnikov [7-0], Kamil Magomedov [6-0], Leonardo Leite [10-0]. James Brum [18-4], Darko Stosic [9-1], Desmond Green [19-5], Marcel Fortuna [8-1]