NEWSY

Tygodniowy przegląd klatek: 03.04 – 09.04

Pinterest LinkedIn Tumblr

W światowym MMA w ubiegłym tygodniu na najwyższym szczeblu działo się sporo. Wyjątkowo, bo w piątek obejrzeliśmy KSW 38, zaś w sobotę kolejne eventy zorganizowała ekstraklasa – Bellator oraz UFC. Na zapleczu jednak nie działo się zbyt dużo.

Przegląd zaczynamy od czwartkowej gali Kunlun Fight w Pekinie. W walce wieczoru tego eventu finalista chińskiego „The Ultimate Fightera” Wang Sai (20-6-1) wypunktował na pełnym dystansie słabiutkiego Kanadyjczyka Jamesa Kouame (3-7). Dużą ciekawostką jest powrót do występów w MMA po aż jedenastu latach przerwy Bazigita Atajeva (18-1). Ponad dekadę temu rosyjski „Wilk” był jednym z najlepiej zapowiadających się zawodników kategorii ciężkiej na świecie. Atajev występował wówczas pod banderą japońskiej organizacji Rings, co skutkowało podpisaniem kontraktu z legendarnym Pride. Dagestańczyk zawalczył dla niej tylko raz, gdzie poległ przez nokaut z rąk Alistaira Overeema, który zadał mu jako jedyny porażkę w zawodowym MMA. Trzeba przyznać jednak, że Atayev narobił wówczas mnóstwo kłopotów popularnemu Holendrowi:

Po tak długiej przerwie nie widać było po nim jakiekolwiek rdzy, gdyż szybciutko ustrzelił solidnego Amerykanina Jeremy’ego Maya (13-9). Myślę, że po takim występie możemy spodziewać się jakiegoś konkretnego wyzwania dla 38-letniego już zawodnika.

https://www.youtube.com/watch?v=uVqU3_-Sn_Q

Po siedmiu porażkach z rzędu w końcu upragnioną wiktorię odniósł mający za sobą epizod w UFC Japończyk Shunichi Shimizu (31-18-11). „Rolling Star” poddał w pierwszej rundzie nieopierzonego Nan Yan Zhanga (1-2) na gali Chin Woo Men w Guangzhou.

Uważany za najlepszego kanadyjskiego lekkiego Jesse Ronson (17-8) wygrał drugą walkę dla organizacji TKO. Na 38. gali w Montrealu zdominował i ostatecznie przełamał w trzeciej rundzie pojedynku swojego rodaka Dereka Gauthiera (8-7).

W pierwszej od dwóch lat walce na amerykańskiej ziemi były mistrz organizacji M-1 Challenge, znany z pojedynku z Damianem Grabowskim Kenny Garner (17-10) szybciutko rozprawił się z Oscarem Delgado (6-4) na gali Fight Time 36, poddając go w zaledwie 31. sekund. Była to piąta wygrana Garnera przez poddanie w dotychczasowych występach.

W Greenvile odbyła się kolejna gala prężnie działającej organizacji LFA. Eventy tej federacji stoją na bardzo wysokim poziomie i warto je bliżej obserwować. W starciu wieczoru Cee Jay Hamilton (11-4) poradził sobie z Jesse Bazzim (6-2), wygrywając z nim przez jednogłośną decyzję sędziów.

Czołowa australijska organizacja Brace zorganizowała już 49. galę, gdzie w walce wieczoru mogliśmy zobaczyć pojedynek o pas mistrzowski kategorii półciężkiej. Jeden z największych prospektów australijskiego MMA, judoka Duke Didier (6-0) podtrzymał nienaganny rekord, wygrywając po pięciorundowej batalii z Mikem Turnerem (7-5). Myślę, że warto zwrócić uwagę na tego zawodnika. Tak swoją drogą, zawodnik przygotowany na pięć rund już w szóstym pojedynku, i jeszcze w kategorii półciężkiej…

Po raz drugi w tym roku wracamy do Południowej Afryki z galą EFC Worldwide 58. Championem kategorii lekkiej został Don Madge (7-3), który zaserwował Dave’owi Mazany (14-7) duszenie zza pleców w drugiej odsłonie walki. Trzecie kolejne zwycięstwo w klatce EFC odniósł „weteran” organizacji UFC Ruan Potts (10-6), nokautując w pierwszej rundzie jedną z ofiar Kamila Bazelaka, solidnego Brytyjczyka Karla Etheringtona (12-3).

Comments are closed.