Harun Ozkan trener Reiniera De Riddera tłumaczy rezygnację z kontynuowania pojedynku z Brendanem Allenem w trakcie przerwy przed piątą rundą walki wieczoru UFC Vancouver.
W sobotę w walce wieczoru gali UFC w Vancouver doszło do bardzo nietypowej sytuacji. Reinier De Ridder nie wyszedł do piątej rundy mimo, że na twarzy zawodnika nie było wielkich obrażeń, a jak chodzi o jego ciało to także próżno było szukać widocznych kontuzji, które uniemożliwiałyby zawodnikowi kontynuację walki.
Po prostu w pewnym momencie przerwy przed piątą rundą sędzia Jason Herzog nagle wykonał znany dobrze gest rękoma, który oznacza zakończenie pojedynku. Brendan Allen rozpoczął świętowanie natomiast fani i komentatorzy byli mocno zdziwieni całą sytuacją.
Harun Ozkan jeden z trenerów Reiniera De Riddera postanowił zabrać głos w tej sprawie i wziąć pod obronę swojego zawodnika. Ozkan wyraźnie podkreślił, że była to jego decyzja.
– Zazwyczaj nie przekazuję tu osobistych rzeczy, ale czuję, że muszę wyjaśnić sytuację fanom. Po pierwsze, dziękuję wam za wsparcie – to był szalony rok. Wczorajsza noc nie poszła tak jak chcieliśmy. Po mocnym starcie w pierwszej rundzie, wszystko zaczęło się powoli sypać i nie mogliśmy wrócić do rytmu po ciosach w drugiej rundzie. To ja podjąłem decyzję o zakończeniu walki po czwartej rundzie. Biorę za to pełną odpowiedzialność i myślę, że to był dobry wybór. Nie jest to decyzja, którą chciałem podjąć, ale czasem trzeba to zrobić.
Harun Ozkan podkreślił, że zadecydowały względy zdrowotne. Jako trener nie chciał ryzykować, że pojedynek skończy się przed czasem po przyjęciu niepotrzebnych obrażeń przez jego podopiecznego.
– Moja praca jako trenera to także branie pod uwagę jego zdrowia. Jestem z Reinierem przez całą jego karierę i widziałem wiele znaków, żeby zakończyć ten pojedynek. Jeśli nie zrobiłbym tego, on prawdopodobnie nie byłby w stanie kontynuować. Zamiast ryzykować niepotrzebnymi obrażeniami, zdecydowałem się zakończyć ten pojedynek. Nie obchodzi mnie uszczęśliwianie innych, szczególnie kosztem zdrowia innych. Jest cienka granica pomiędzy „byciem twardym”, a uważaniem na swoje zdrowie. Ten sport bywa brutalny. Ci goście poświęcają wiele w oktagonie i poza nim – nie ma sensu zbieranie obrażeń, których można uniknąć. Większość zapomina, że oni też są ludźmi. Nie mamy wymówek co do przegranej, wiedzieliśmy z kim się mierzymy. Nie jesteśmy zadowoleni z tego występu, ale najpierw się zregenerujemy, ocenimy aktualną sytuację i wrócimy w następnym roku. To był niesamowity czas i dziękuję za każdy pozytyw jak i negatyw.
Pewne jest, że Reinier De Ridder potrzebuje teraz przerwy i momentu na to aby sobie wszystko poukładać. Być może wysokie tempo jakie narzucił sobie zawodnik i duża częstotliwość startów w tym wypadku okazały się przysłowiowym gwoździem do trumny.