Tag

Thiago Alves

Browsing

Thiago Alves potwierdził wypełnienie kontraktu z organizacją Bare Knuckle Fighting Championship. „Pitbull” ma na swoim koncie 27 walk w organizacji UFC i w tym momencie chętnie wróciłby do startów w MMA: „Miałem walczyć w lipcu, ale niestety się na to nie zanosi. Wszystko przez to, że po wywalczeniu mistrzowskiego pasa BKFC musiałem przejść operację. Potem w organizacji pojawił się Mike Perry i nasz pojedynek był kilkukrotnie brany pod uwagę, ale nic z tego nie wyjdzie. Nie mam jednak nikomu tego za złe. Trenuję i żyję w American Top Team, najlepszym teamie MMA na świecie. Codziennie mam okazję pracować z najlepszymi zawodnikami. Szczerze mam 38 lat i nie zostało mi wiele czasu na zawodowe starty, ale chętnie zawalczę w Eagle FC…

Thiago Alves po rozstaniu z UFC negocjował z kilkoma organizacjami MMA. Ostatecznie jednak Brazylijczyk wybrał walki dla BKFC, czyli pojedynki na gołe pięści. „Jestem podekscytowany dołączeniem do rodziny BKFC. Z optymizmem podchodzę do wszelkich wyzwań, jestem gotowy do przetestowania moich umiejętności w starciu z każdym z rywali w mojej kategorii wagowej. Pitbull jest głodny krwi!” Debiut Alvesa w BKFC planowany jest na przełom kwietnia i maja.

Thiago Alves wypowiedział się na temat potencjalnego powrotu do klatki. Brazylijski weteran nie jest aktualnie związany kontraktem z żadną organizacją jednak powoli zaczynają pojawiać się pierwsze oferty kontraktowe. Jestem otwarty na oferty jednak nie będę walczył za drobne. Trwają jakieś negocjacje, ale póki co nie ma żadnej oferty, która by mnie podekscytowała. Chcę walki, która będzie miała dla mnie sens pod względem finansowym. Dzięki Bogu jak chodzi o pieniądze to jestem ustawiony i nie muszę podejmować byle jakich wyzwań. Wejdę do klatki tylko wtedy, gdy ktoś zapłaci mi więcej niż zarabiałem w UFC.”

Organizacja UFC ogłosiła pierwsze starcie zakontraktowane na galę w Kopenhadze. 28 września w stolicy Danii zmierzą się Gunnar Nelson i Thiago Alves. Nie będzie to jednak main event gali, a jedna z walk głównej części eventu. Obaj zawodnicy mają ostatnimi czasy problemy z podtrzymaniem dobrej passy i walczą ze zmiennym szczęściem. Brazylijczyk przegrał pięć z siedmiu ostatnich walk natomiast Islandczyk w sześciu ostatnich występach zaliczył trzy zwycięstwa i trzy porażki. Mimo to fani z pewnością z radością przyjęli wieść o klasycznym zestawieniu grappler vs. striker.

Sobotnia noc bez dwóch zdań była ciężka dla Brazylijczyków. Fani oglądający transmisję z gali w Rio de Janeiro przed telewizorami, a także ci zgromadzeni w Jeunesse Arena musieli przełknąć gorycz porażki, a triumf Jessici Andrade zapewnił im co najwyżej odrobinę radości w morzu łez. Zdobycie mistrzowskiego pasa przez reprezentantkę gospodarzy było niczym gorzka czekolada, niby to czekolada, a jednak wyraźnie brakuje w niej „słodyczy”. W sześciu pojedynkach (pięć głównej karty i najważniejsza walka prelimsów) Brazylijczycy zaliczyli pięć porażek. Przegrywali kolejno: Antonio Rogerio Nogueira, Bethe Correia, Thiago Alves, Jose Aldo i Anderson Silva. Najbardziej z pewnością boli porażka najmłodszego z tego grona Jose Aldo. 32-latek przegrał przez decyzję sędziowską jednak bez wątpienia mierzył się on z najmocniejszym sportowo rywalem. Warto zwrócić…