Już w ten weekend kibice MMA będą mieli powody, by zarwać noc. Na gali UFC 327 do oktagonu wejdzie Mateusz Gamrot, który zmierzy się z rozpędzonym Estebanem Ribovicsem.
Dla Argentyńczyka to ogromna szansa – zwycięstwo może otworzyć mu drzwi do rankingu wagi lekkiej, w którym Polak zajmuje obecnie 8. miejsce.
Wszystkie walki UFC możesz obstawić i oglądać na żwyo u legalnego bukmachera SUPERBET. Kliknij i skorzystaj z atrakcyjnego pakietu powitalnego.
„Idę na wojnę”. Ribovics bez respektu w klatce
„El Gringo” w rozmowie na YouTube jasno dał do zrozumienia, że choć darzy Gamrota szacunkiem, to w oktagonie nie zamierza kalkulować.
– Zawsze mam szacunek do rywala, ale to nie znaczy, że nie będzie wojny. W każdej walce, za każdym razem, gdy wchodzę do tej klatki, idę na wojnę.
Argentyńczyk podchodzi do starcia z Polakiem bez presji, co może okazać się jego największym atutem. Sam przyznał, że znajduje się w komfortowej sytuacji – to Gamrot ma więcej do stracenia.
– Szczerze mówiąc, to nie ryzykuję niczym. Ta walka jest dla mnie przepustką do czołówki wagi lekkiej. Nie mam nic do stracenia – mówił. – Ta walka zmieni moje życie. Wyjdę tam i spróbuję spełnić swe marzenia. Do stracenia nie mam nic, do zyskania wszystko.
Dla Gamrota to kolejny kluczowy test w drodze po ścisłą czołówkę dywizji. Z kolei Ribovics może jednym zwycięstwem namieszać w układzie sił i wskoczyć do elity. Jedno jest pewne – zapowiedzi zwiastują prawdziwą wojnę w klatce.