UFC

Stephen Thompson przerywa passę 2 lat bez wygranej!

Pinterest LinkedIn Tumblr

Jeden z najmilszych zawodników w świecie MMA, Stephen Thompson, powrócił do oktagonu podczas UFC on ESPN 42 na pojedynek z Kevin Hollandem. Sporo młodszy „Trailblazer” był zdecydowanym faworytem w walce z „Wonderboyem”.

Każdy fan UFC zna postać Stephena Thompsona. Popularny „Wonderboy” już ponad 10 lat walczy w największej federacji MMA na świecie i miał też dwie szanse na zdobycie korony kategorii półśredniej. Po remisie na UFC 205 z Tyronem Woodleyem panowie spotkali się kilka miesięcy później. „T-Wood” wygrał wówczas większościową decyzją.

Thompson od tamtej pory walczy z różnym skutkiem nie wygrał więcej niż 2. walk z rzędu, a do starcia z Kevin Hollandem podchodził na fali dwóch kolejnych porażek (obie przez jednogłośną decyzję).

„Trailblazer” tymczasem przyjął pojedynek po tym, jak… jakiś czas temu ogłosił zakończenie kariery. Miało to miejsce po przegranym pojedynku z Khamzatem Chimaevem, który nie dał Amerykaninowi najmniejszych szans. Wcześniej Kevin Holland pokazał, jak wielkie ma umiejętności kończąc Alexa Oliveirę łokciami w 2. rundzie i poddając w niecałe 1,5 minuty Tim Meansa.

Thompson vs. Holland

Walka rozpoczęła się od szybkich akcji i fighterzy wymieniali się kopnięciami. Thompson dobrze trafiał lewym w kontrze, ale przeciwnik nie odpuszczał. Holland napierał i trafił potężnym prawym, który mocno naruszył „Wonderboya”. „Trailblazer” szukał skończenia, jednak musiał obejść się smakiem.

Stephen Thompson ruszył zdecydowanie agresywniej po reprymendzie od narożnika. Amerykański karateka wyprowadzał kapitalne kombinacje zakończone kopnięciem na tułów. Kevin nie odpuszczał, a w ostatniej minucie drugiej rundy oglądaliśmy kapitalną wymianę!

Thompson również do kolejnej rundy wyszedł nastawiony agresywny. Nie zabrakło firmowych kopnięć „Wonderboya”, jak i szybkich i mocnych uderzeń pięściami. Holland był zmuszony schować się za pełną gardą pod nawałnicą ciosów, jednak przetrwał bez przerwania walki przez sędziego.

„Traillblazer” trzymał się za prawą rękę, co mogło zwiastować kontuzję. Wyszedł jednak do czwartej odsłony, choć i w niej nie miał za wiele do powiedzenia. Thompson niemalże robił co chciał i w porównaniu do dwóch ostatnich porażek wyglądał naprawdę znakomicie, a celu sięgały niemal wszystkie jego kopnięcia.

Dla narożnika Kevina Hollanda już wystarczyło. Postanowili oni nie wypuszczać swojego zawodnika do ostatniej odsłony, przez co Stephen Thompson zwyciężył przez TKO!

Komentowanie niedostępne