Salahdine Parnasse dopiął swego i został zawodnikiem UFC. Francuz po miesiącach spekulacji oficjalnie potwierdził podpisanie kontraktu z największą organizacją MMA na świecie. Na pierwszy występ nie będzie jednak stopniowo budował swojej pozycji – UFC od razu rzuca go na głęboką wodę.
Były podwójny mistrz KSW przez lata należał do największych gwiazd polskiej organizacji. W okrągłej klatce tylko dwukrotnie schodził pokonany – najpierw sensacyjnie przegrał z Danielem Torresem, a później musiał uznać wyższość Adriana Bartosińskiego. Poza tym regularnie udowadniał, że jest jednym z najlepszych europejskich zawodników bez kontraktu z UFC.
Debiut w Paryżu i od razu walka wieczoru
Ostatni pojedynek Salahdine Parnasse stoczył podczas gali MVP MMA. Francuz nie pozostawił żadnych wątpliwości i pewnie pokonał Kennetha Crossa, po czym natychmiast rozpoczęły się dyskusje na temat jego przyszłości. Jedni łączyli go z dalszymi występami w Europie, inni przekonywali, że to już odpowiedni moment na transfer do UFC.
Teraz wszystko jest już jasne. Parnasse za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych poinformował, że podpisał kontrakt z amerykańską organizacją i już wkrótce zadebiutuje w jej oktagonie.
Co więcej, UFC przygotowało dla Francuza wyjątkowe powitanie. Były mistrz KSW wystąpi przed własną publicznością podczas gali w Paryżu, a jego debiut będzie jednocześnie walką wieczoru. Naprzeciw niego stanie Dan Hooker.
Nowozelandczyk ma za sobą 24 występy w UFC, z których wygrał 14 i przegrał 10. Ostatni raz z oktagonu schodził jako zwycięzca po pojedynku z Mateuszem Gamrotem, jednak później zanotował bolesne porażki z Benoitem Saint-Denisem oraz Armanem Tsarukyanem. Mimo to Hooker wciąż zajmuje 12. miejsce w rankingu kategorii lekkiej, dlatego ewentualne zwycięstwo Parnasse’a mogłoby błyskawicznie otworzyć Francuzowi drzwi do ścisłej czołówki dywizji.