KSW

Roberto Soldić przed debiutem w ONE Championship. „W KSW pokonałem wszystkich, potrzebowałem zmiany”

Pinterest LinkedIn Tumblr

Były podwójny mistrz KSW w kategoriach średniej i półśredniej, Roberto Soldić, już w najbliższy weekend zadebiutuje w organizacji ONE Championship. Kolejna walka Chorwata jest wielce wyczekiwana przez fanów MMA na całym świecie.

Roberto Soldić wyrobił sobie sporą markę walcząc na europejskich arenach. Chorwacki „RoboCop” jeszcze przed 26 rokiem życia mógł się pochwalić sporym dorobkiem. Zdobył pięć tytułów mistrzowskich, a w tym oczywiście dwa w KSW.

Przez wiele miesięcy po ubiegłorocznej wygranej nad Mamedem Khalidovem wszyscy zastanawiali się, jaki kolejny krok w karierze podejmie Soldić. Wydawało się, że w grę wchodzą dwie opcje: pozostanie w polskiej federacji, albo przejście do największej ze wszystkich – UFC.

Chorwat tymczasem wybrał jeszcze inną opcję. Już w najbliższy weekend, 2 grudnia, Roberto zadebiutuje w ONE Championship. Jego rywalem będzie niepokonany Murad Ramazanov, a zwycięzca tego starcia będzie mógł domagać się szansy na walkę o pas mistrzowski kategorii półśredniej.

Na „RoboCopie” skupione są oczy wielu, nie tylko polskich, kibiców. W rozmowie z kanałek „The MMA Superfan” Soldić wypowiedział się o tym, dlaczego postanowił odejść z polskiej organizacji.

Zdobyłem pas wagi półśredniej, zdobyłem pas wagi średniej i żadna inna walka nie miała sensu, bo pokonałem już każdego. Potrzebowałem czegoś innego. ONE Championship to jest całkiem inny, duży świat. Możesz zdobyć tytułu w kickboxingu i Muay Thai, ale nie będzie o to łatwo. Sprawdzę to wszystko i zobaczymy. Czeka mnie sporo walk w ONE Championship, więc zostanę tu na dłuższy czas.

Warto przypomnieć, że Mamed Khalidov goszcząc w podcaście u Żurnalisty zdradził, iż miał dżentelmeńską umowę z Chorwatem na rewanż w 2022 roku. 27-letni obecnie fighter ma przed sobą jeszcze sporo lat występów i o ile o drugim starciu z Mamed raczej nie ma co myśleć, o tyle nie można wykluczać ewentualnego transferu do UFC w przyszłości.

Komentowanie niedostępne