KSW

Redakcyjne podsumowanie KSW 59

Pinterest LinkedIn Tumblr

Kurz po gali KSW 59 powoli zaczyna opadać, więc możemy na chłodno podsumować całe te wydarzenie. Od samego początku gala zapowidała się całkiem nieźle. Zestawienia takie jak Racić vs Przybysz, Włodarek vs Stosić czy Kaszubowski vs Pietrzak pokazywały niesamowity poziom sportowej tej gali. W dodatku na gali mieliśmy również zobaczyć starcie Mariusza Pudzianowskiego z Ousmanem Dia, szerzej znanym jako „Bombardier”. Dzięki temu gala nabrała bardzo dużą medialność, co udowadnia to, że postacie jak Ariel Helwaini czy Charles Oliveira udostępniały wideo z ważenia na swoich Social Mediach. Niestety ostatecznie Bombardier wypadł z walki na kilka godzin przed samą galą, i zamiast tego dostaliśmy walkę „Pudzilli” z Nikolą Milanoviciem, czyli byłym mistrzem Polski w Judo i Sambo. Kibice byli bardzo niezadowoleni z takiego obrotu spraw, ale do tego przejdziemy w dalszej części artkułu. Na KSW 59 zobaczyliśmy również walkę dwóch debiutujących w zawodowym MMA zawodników, którzy pokazali że w przyszłości mogą jeszcze namieszać w tej kategorii wagowej. Oprócz tego co stało się na KSW 59, warto też wspomnieć o kolejnej gali, czyli KSW 60. Póki co wiemy że swojego pasa będzie bronił Tomek Narkun, ale rywal nie jest jeszcze znany. W mojej opinii tutaj zobaczymy całkowicie nowego zawodnika w KSW. Być może będzie to ktoś z przeszłością w UFC, bądź innej wielkiej organizacji. Dowiedzieliśmy się również że do pierwszej obrony pasa stanie Marian Ziółkowski, który zmierzy się ze swoim niedoszłym rywalem, czyli Maciejem Kazieczko. Panowie mieli już walczyć na 54 gali w sierpniu, ale wtedy Marian zastąpił w walce o pas z Mateuszem Gamrotem kontuzjowanego Shamila Musaeva, a rywalem Kazieczki stał się wtedy Bogdan Barbu. Ostatnią odkrytą kartą jest druga dla KSW walka Izu Ugonoha, który przywita w KSW Thomasa Narmo. Samo wydarzenie odbędzie się za niewiele ponad miesiąc, a dokładniej 24 kwietnia. A tymczasem zapraszam was na moją ocenę ostatniej gali od KSW.

Patryk Likus vs Cyprian Wieczorek – Tak jak wcześniej wspominałem, jest to dwóch osiemnastolatków, którzy swoją zawodową przygodę z MMA zaczynają właśnie od występu dla KSW. Waga piórkowa, więc nie brakowało takich akcji jak obrotówki, backfisty czy inne tego typu ciosy. Według mnie pierwsza runda mogła pójść w obie strony, ale pozostałe dwie na pewno poszły na korzyść reprezentanta Katowic. Patryk bardzo dobrze odrobił zadanie domowe, i wyeliminował mocne strony Cypriana Wieczorka. Kluczem do zwycięstwa Patryka Likusa był zasięg. Cyprianowi ciężko było ustrzelić rywala, a za to Patryk raz po raz kąsał Cypriana ciosami, które hamowały pracę Wieczorka. Ostatecznie walka zakończyła się jednogłośną decyzją sędziów na korzyść Patryka Likusa. Zwycięstwo w 100% zasłużone, ale nie można odbierać Cyprianowi, że w pierwszej rundzie radził sobie całkiem nieźle, i co poniektóre ciosy lądowały na twarzy przeciwnika.

Adrian Bartosiński vs Lionel Padilla – Bartosiński przyszedł do KSW po programie „Tylko Jeden”. Dotarł on do finału tego reality show, ale niestety musiał się wycofać z powodu kontuzji ręki. Po roku od programu wraca do klatki, aby pokazać że nie bez powodu był faworytem programu. Początkowo miał zmierzyć się z Tomaszem Romanowskim. Miał być to „rewanż” za niedoszłą walkę w finale „Tylko Jeden”. Niestety tym razem to Tomek doznał kontuzji, i ostatecznie padło na Lionela Padillę. Pierwsze dwie rundy były głównie zapaśnicze, i pojedynek nie był zbyt ciekawy. Ale za to w trzeciej rundzie Panowie dali niezłe show. Mocna stójkowa bitka, bez większych kalkulacji. Pod koniec rundy Bartosińskiemu udało się sprowadzić Hiszpana do parteru, gdzie dokończył go ciosami. Wielu fanów MMA skazywało Padillę na pożarcie, ale ostatecznie pokazał się z całkiem niezłej strony. Według mnie druga runda poszła na jego korzyść, i to w całkiem niezłym stylu.

Łukasz Rajewski vs Konrad Dyrschka – Walka ta była istnym pokazem umiejętności stójkowych Łukasza. Świetnie okopywał nogę Konrada, tak samo jak potrafił nim mocno zachwiać ciosem. Co prawda Konrad miał swoje momenty, i raz nawet „Raju” przyklęknął po ciosie Niemca, ale to nie wystarczyło na Rajewskiego. Warto wspomnieć że był to debiut Dyrschki w KSW, i wszedł on na zastępstwo, ponieważ pierwotny rywal Rajewskiego, czyli Mateusz Legierski nabawił się kontuzji, przez co wypadł z tego pojedynku. Walka bez żadnych zaskoczeń została jednomyślnie wypunktowana na korzyść starszego z braci Rajewskich.

Darko Stosić vs Michał Włodarek – Przed walką mocnym faworytem był „Komar”. Zapewnie głównym tego powodem było to, że jest bardziej znany polskiej publice niż Serb. Według mnie była to najbardziej wyrównana walka na tej rozpisce, i wpadałem w mocne zdziwienie kiedy widziałem kursy na Stosicia, które wynosiły około 3.00. Od pierwszej rundy Serb dość mocno napierał na Włodarka. Dość dobrze radził sobie w stójce, i udało mu się nawet kilka razy obalić Michała, który oczywiście nie był mu dłużnym, i zazwyczaj udało mu się wstawać spod Darko. Jednak już pod koniec pierwszej rundy Michał Włodarek był w opałach, ponieważ Stosić zaczął mocno uderzać w parterze, przez co nie dość że mocno naruszał Polaka, to w dodatku niemal zamknął oko Michała. Druga runda to była czysta formalność dla Darko Stosicia. Włodarek wyszedł bez jakiejkolwiek oborny w postaci gardy, a obaleń prawie że nie bronił. W końcu kiedy Włodarek znalazł się pod siatką, Darko wykorzystał swoją okazję, i znokautował potężnym hummerfistem Michała, i ubił go niczym komara.

Damian Janikowski vs Jason Radcliffe – Polski mistrz olimpijski nie mógł sobie wymarzyć lepszego scenariusza tej walki. Widać było że słuchał się narożnika, co pozwoliło mu przez większość tego starcia górować nad Brytyjczykiem. Niestety nie miałem okazji widzieć całej walki, ale z tych fragmentów które widziałem, mogłem wywnioskować że taki Damian Janikowski jest w stanie walczyć z topem wagi średniej KSW. Oczywiście na pochwałę zasługuję ten rzut zapaśniczy ze strony Janikowskiego, który po części załatwił mu walkę, ponieważ dzięki temu znalazł się w parterze, gdzie zbił dość mocno Radcliffa. Z pewnością poza walką, zapamiętamy również to co Damian zrobił po walce, a dokładniej ekspresowe nastawianie złamanego palca, którego jakby w ogóle Damian nie odczuł.

Sebastian Przybysz vs Antun Racić – CO ZA WOJNA! Obaj wycisneli z siebie ósme poty w tej walce. Antun Racić mimo swoich słabych warunków fizycznych nie bał się wchodzić w stójkową walkę, mimo tego że na przeciw mu stał potwornie długi jak na tę dywizję Sebastian Przybysz. Było widać że „Sebić” bardzo dobrze odrobił pracę domową, ponieważ wyeliminował najlepszy aspekt „Killera”, czyli parter. Przez cztery rundy nie pozwolił się obalić Racićowi, aż w piątej rundzie niespodziewanie sam Przybysz poszedł po nogi Chorwata. Wrażenie robił również refleks i timing Sebastiana. Wielokrotnie nurkował pod ciosami Antuna. Mocną stroną Sebastiana były również middlekicki, które wędrowały prosto na wątrobę rywala. Widać było że po tych ciosach brakowało pary Chorwatowi. Na szacunek zasługuje z pewnością to, że Antun Racić chciał w tej walce pokazać, że wcale nie jest Party Killerem, tylko faktycznie potrafi urwać głowę, co pokazał wielokrotnie. Ostatecznie pas po jednogłośnej decyzji został w polsce.

Comments are closed.