Alex Pereira zabrał głos po głośnej porażce z Cyrilem Gane’em. Brazylijczyk nie kryje rozgoryczenia przebiegiem pojedynku i uważa, że sędzia Herb Dean popełnił poważny błąd, który miał wpływ na wynik walki.
Do starcia doszło podczas gali UFC Freedom 250 w Białym Domu. W co-main evencie wydarzenia Pereira i Gane rywalizowali o tymczasowy pas mistrza kategorii ciężkiej. Choć większość obserwatorów spodziewała się triumfu „Poatana”, to Francuz już w drugiej rundzie odwrócił losy pojedynku i zakończył walkę serią ciosów w parterze.
Pereira wskazuje na nielegalne uderzenia
Jeszcze podczas transmisji wielu kibiców zwróciło uwagę na kontrowersyjne momenty kończącej sekwencji. Gdy naruszony Pereira próbował ratować sytuację, chwytając nogę rywala, Gane ruszył do zdecydowanego ataku. Na powtórkach dało się dostrzec kilka uderzeń, które zdaniem części ekspertów mogły trafić w tył głowy Brazylijczyka.
To właśnie ten fragment walki najbardziej nie spodobał się byłemu mistrzowi UFC. Pereira przypomniał, że jeszcze przed wejściem do oktagonu rozmawiał z Herbem Deanem o zachowaniu Francuza i uczulał go na potencjalne faule.
Kilkadziesiąt godzin po gali opublikował w mediach społecznościowych obszerne oświadczenie.
– Myślę, że gdyby nie te ciosy, nie znalazłbym się w takiej sytuacji. Kiedy doszedł mnie lewy prosty, upadłem i złapałem go za nogi. Zaczął zadawać łokcie i ciosy, był zdesperowany. Trafił ciosem, w który sam nie mógł uwierzyć, a potem za wszelką cenę chciał zakończyć walkę. Sędzia stał obok i wszystko widział.
„Poatan” dał do zrozumienia, że ma pretensje nie tylko do rywala, ale przede wszystkim do arbitra, który jego zdaniem powinien natychmiast zareagować.
– Facet mnie trafia, upadam, a on zaczyna zasypywać mnie ciosami. Widział, że to było nielegalne trafienie, ale wyglądało to tak, jakby myślał: „Stary, jak mogę przerwać tę walkę? To są przepisy. Jest to zapisane w regulaminie. Jeśli tego nie przerywasz, to popełniasz błąd. Tak mówią zasady – kontynuował „Poatan”. – Najbardziej denerwuje mnie to, że ostrzegałem go wcześniej. Ale ten facet nie ma odwagi. Nie jest prawdziwym mężczyzną.
Mocne słowa Brazylijczyka z pewnością jeszcze przez długi czas będą tematem dyskusji w środowisku MMA. Oficjalny wynik walki pozostaje jednak bez zmian, a Ciryl Gane po zwycięstwie w Białym Domu znalazł się na pole position do pojedynku z Tomem Aspinallem o niekwestionowane mistrzostwo kategorii ciężkiej.