Paddy Pimblett przed starciem z Justinem Gaethje stwierdził, że czuje się tak jakby ponownie miał walczyć z Michaelem Chandlerem.
Paddy Pimblett pała pewnością siebie przed walką wieczoru gali UFC 324. Już w najbliższą sobotę 24 stycznia Baddy stanie oko w oko z Justinem Gaethje, który w przeszłości sięgał po tymczasowy pas dywizji lekkiej, a także wywalczył tytuł BMF.
Mimo upływu lat Gaethje wciąż jest czołowym zawodnikiem UFC w dywizji do 70 kilogramów. Paddy Pimblett najwyraźniej nic sobie z tego nie robi sugerując, że czeka go pojedynek zbliżony do tego, który stoczył w kwietniu ubiegłego roku.
Paddy Pimblett uważa, że walka z Justinem Gaethje na UFC 324 jest jak ponowne starcie z Michaelem Chandlerem.
– Mam wiele możliwości by go skończyć tymczasem on ma tylko prawy sierpowy. Jest to niczym ponowna walka z Chandlerem. Tak do tego podchodzę. Gość ma jeden sposób by mnie dorwać, a ja 50 różnych akcji by go skończyć. Wiemy wszyscy co się wydarzy, będzie niesamowicie kiedy wygram, gdyż rozpocznę kolejną podróż.
Paddy Pimblett jest niezwykle pewny siebie przed pojedynkiem z Justinem Gaethje. Anglik uważa Amerykanina za zawodnika jednopłaszczyznowego zapominając zupełnie o tym, że Gaethje nokautował rywali nie tylko po ciosach pięściami, lecz również po atakach kolanami, wysokimi, a także niskimi kopnięciami.