Archiwum

Najkrótsza droga do UFC prowadzi przez CWFC?

Pinterest LinkedIn Tumblr

conor

Analizując ostatnie poczynania matchmakerów organizacji UFC możemy zaobserwować zwiększone zainteresowanie galami MMA na Wyspach Brytyjskich, a zarazem mniejszą chęć kontraktowania zawodników z federacji MMA organizujących swe gale w środkowej i wschodniej Europie. Conor McGregor [13-2] jest najlepszym przykładem gotowego produktu przechwyconego przez najlepszą światową organizację kilka miesięcy temu. „Notorious” zdobył dwa pasy mistrzowskie organizacji Cage Warriors czym zyskał ogromne zainteresowanie brytyjskich mediów. McGregor wraz z klubowym kolegą Cathalem Pendredem [13-2-1]  stali się gośćmi największych telewizyjnych show Irlandii, gościli także w stacjach radiowych, a brytyjska prasa emocjonowała się postawą Irlandczyków w klatce zachwalając ich między artykułami kierowanymi do piłkarskich kibiców. „The Punisher” (taki przydomek nosi Pendred) po wczorajszej obronie pasa mistrzowskiego CWFC w wadze półśredniej wykrzyczał do mikrofonu słowa skierowane do Dany White’a prezydenta UFC oraz fanów zgromadzonych w Helix Arena – „chcecie mnie zobaczyć w sierpniu w Bostonie, chcę walczyć w UFC Dana!”. Możecie być pewni, że jeśli nie w sierpniu to kilka miesięcy później na jednej z gal UFC zobaczycie Pendreda w akcji. Jest to dość intrygujący paradoks -organizacja która zapełnia hale dużo mniejsze niż Torwar nie wspominając już o Ergo Arenie, zyskała miano przedsionka UFC w Europie.

Joe Silva oraz Sean Shelby regularnie przechwytują gotowe produkty medialne w postaci mistrzów brytyjskich organizacji oraz nieoszlifowanych młodych talentów notujących  serie zwycięstw. Tom „Kong” Watson były mistrz BAMMA po dość kiepskim początku w UFC obecnie jest na fali wznoszącej i na UFC 163 skrzyżuje rękawice z byłym pretendentem do pasa mistrzowskiego dywizji średniej Thalesem Leitesem. To kolejny przykład na to, że zdecydowanie łatwiej jest wpaść w oko matchmakerom UFC walcząc na Wyspach Brytyjskich niż w Polsce czy Rosji. W kolejce po kontrakt z najlepszą światową organizacją stoją już James „Job Done” Brum [12-2], Danny „Hot Chockolate” Roberts [8-1], Jean „The Show” N’Doye [7-1], Tom Breese [6-0] czy niesamowity Scott Askham [10-0], który może pochwalić się ośmioma zwycięstwami w pierwszej rundzie. Wydaje się, że jedyną przeszkodą dla organizacji UFC może być w tym momencie Bellator, który zaczął aktywniej działać na rynku brytyjskim, o czym informowaliśmy was w tym artykule – http://mymma.pl/bellator-kontraktuje-paula-sassa-roba-sinclaira-oraz-martina-stapletona/

Warto zadać sobie pytanie dlaczego tak rzadko oglądamy Polaków walczących w Anglii, zdecydowanie częściej widujemy ich na galach Celtic Gladiator jednak warto podkreślić tutaj, że CG jest polską federacją organizującą gale w Szkocji i Irlandii, a nie Anglii, gdzie jest największy popyt na MMA. Wczoraj na gali CWFC 55 cenne zwycięstwa odnieśli Piotr Ptasiński oraz Konrad Iwanowski – może czas, by któryś z polskich managerów wrzucił kilku polskich zawodników na Wyspy Brytyjskie byśmy mogli ocenić realną wartość polskich mistrzów w walkach z fighterami, którzy pozostają w orbicie zainteresowań UFC. Kto wie może jeden z naszych reprezentantów zgarnie cenny skalp w postaci mocnego nazwiska i dzięki temu trafi do UFC?

Comments are closed.