Mirosław Okniński skomentował zamieszanie, jakie w ostatnich dniach wywołały słowa Andrzeja Kościelskiego. Doświadczony szkoleniowiec nie tylko stanął w obronie trenera Ankosu MMA Poznań, ale przyznał również, że sam od wielu lat zmaga się z identycznym problemem.
Wszystko zaczęło się od głośnego wywiadu, którego główny trener Ankosu MMA Poznań udzielił portalowi InTheCagePL. Nieczęsto pojawiający się w mediach Andrzej Kościelski otwarcie opowiedział o odejściach kolejnych zawodników ze swojego klubu, a także wrócił wspomnieniami do czasów współpracy z jednym z czołowych obecnie lekkich UFC. Rozmowa odbiła się szerokim echem w środowisku MMA i wywołała wiele dyskusji.
Okniński stanął po stronie Kościelskiego
Do słów szkoleniowca Ankosu odniósł się Mirosław Okniński, który był gościem programu Fansportu TV. Pionier polskiego MMA od razu przyznał, że doskonale rozumie frustrację swojego kolegi po fachu i uważa, że podobne doświadczenia ma za sobą wielu trenerów pracujących z zawodnikami przez lata.
– Jeżeli chodzi o pracę trenera, to Andrzej Kościelski doświadcza tego, czego ja ciągle doświadczam. To znaczy trenujesz kogoś 5-8-10 lat, mówisz mu: „ja ci pomogę, ja cię będę wspierał, żebyś doszedł jak najwyżej, bo masz talent. Nie masz dziś kasy, ja to rozumiem”. Trenujesz, oni cały czas się dorabiają, bo są biedni, ale jak już mają kasę – to zmieniają klub. I jak chodzi o rozliczenia… to ciężko – powiedział.
Okniński zwrócił uwagę, że zawodnicy często zapominają, ile pracy trenerzy wkładają w ich rozwój na początku kariery. Jego zdaniem sukcesy odnoszone po zmianie klubu nie przekreślają lat wspólnej pracy z poprzednim szkoleniowcem.
– Rozumiem Andrzeja w pełni. Wielu trenerów to przerabia, a zawodnicy mają coś takiego, że trenują u ciebie 5-10 lat, czy ileś, ty wkładasz całe serce i energię, a zapłata jest taka: „e, tam już nic nowego się nie nauczę. W ogóle trener to stary, już głupi. A ten nowy trener, co u niego miesiąc trenuję, to dzięki niemu wszystko wygrałem”. Tylko nie pamięta, że wygrał 13 walk i miał zero w rekordzie, albo trenował 8 lat i się go budziło… Po prostu, zawodnicy biorą, ale problem mają, żeby oddać to – podsumował Mirosław Okniński w rozmowie na kanale Fansportu TV.