Mateusz Gamrot po raz pierwszy odniósł się do ogłoszenia swojej kolejnej walki w UFC. Polski zawodnik zdradził, jaka była jego reakcja na nazwisko przeciwnika, a przy okazji jasno dał do zrozumienia, że jest przekonany o swoim zwycięstwie.
Już 8 sierpnia „Gamer” zmierzy się z Quillanem Salkilldem w walce wieczoru gali UFC Vegas 120. Obaj należą do czołówki kategorii lekkiej. Polak zajmuje obecnie 8. miejsce w rankingu META oraz 6. pozycję w oficjalnym rankingu dziennikarzy UFC, natomiast Australijczyk plasuje się odpowiednio na 12. i 8. lokacie. Stawką pojedynku będzie nie tylko prestiż związany z main eventem, ale również awans w kierunku ścisłej czołówki dywizji.
„Gamer” nie ma wątpliwości. „Fajnie będzie zgasić go już w zalążku”
Tuż po oficjalnym ogłoszeniu walki Mateusz Gamrot zamieścił wpis w mediach społecznościowych, w którym podkreślił, że cieszy się z powrotu do pięciorundowych pojedynków. Nie jest tajemnicą, że właśnie na takim dystansie były podwójny mistrz KSW czuje się najlepiej, a jego znakomita kondycja często daje o sobie znać w końcowych odsłonach walk.
W rozmowie z Pawłem Wyrobkiem z Polsatu Sport Polak przyznał, że propozycja starcia z Australijczykiem wywołała u niego wyłącznie pozytywne emocje.
– Właśnie taka była moja reakcja. Pojawił mi się uśmiech na twarzy. Gdzieś wcześniej spodziewałem się, że nasze drogi mogą się skrzyżować, patrząc na to, jak szybko piął się w rankingach.
Choć Salkilld uchodzi za jednego z najbardziej efektownie walczących zawodników młodego pokolenia, Gamrot uważa, że wielu kibiców błędnie ocenia jego największe atuty.
– To dobry, fajny przeciwnik i stylistycznie świetny dla mnie – dodał Polak. – Wiele osób patrzy na jego nokauty, ale po dokładnej analizie jego walk widać, że bardzo często dąży do parteru i tam czuje się najlepiej.
Były mistrz KSW spodziewa się więc pojedynku pełnego zapaśniczych wymian i jest przekonany, że właśnie w takich momentach będzie miał największą przewagę nad Australijczykiem.
– Fajnie, że to będzie pięć rund. Spodziewam się, że będzie chciał mnie sprowadzać, więc będzie dużo akcji, dużo kotłów, a ja będę miał okazję kontrować jego próby. Cieszę się też z tego, że jest tak napompowany i wyhajpowany jako młody supertalent. Fajnie będzie zgasić go już w zalążku – zakończył pewny siebie „Gamer”.
Salkilld jest dziś uznawany za jednego z najbardziej obiecujących zawodników kategorii lekkiej, ale Gamrot nie ukrywa, że zamierza zatrzymać jego marsz w górę rankingu. Dla Polaka sierpniowy main event będzie szansą nie tylko na kolejne cenne zwycięstwo, lecz także na przypomnienie wszystkim, że wciąż należy do ścisłej światowej czołówki dywizji.