Magomed Ankalaev nie ukrywa, że zmiana przeciwnika przed galą UFC Abu Dhabi nie zrobiła na nim większego wrażenia. Były mistrz kategorii półciężkiej przyznał, że pojedynek z Bogdanem Guskovem traktuje przede wszystkim jako okazję do powrotu do oktagonu.
Pierwotnie Ankalaev miał zmierzyć się w walce wieczoru z Khalilem Rountree. Amerykanin doznał jednak kontuzji i wycofał się z pojedynku niespełna dwa tygodnie przed galą. W tak krótkim czasie organizacji trudno było znaleźć zastępstwo, a rękawicę ostatecznie podjął dziewiąty zawodnik rankingu – Bogdan Guskov.
Wszystkie gale UFC na żywo w SUPERBET TV! Załóż konto, odbierz bonusy i oglądaj ZA DARMO.
Ankalaev: To bardziej walka na rozgrzewkę
Choć Guskov należy do czołowej dziesiątki dywizji półciężkiej, Ankalaev nie uważa, aby zwycięstwo nad nim miało istotny wpływ na jego pozycję. Jak sam przyznał, celem jest przede wszystkim powrót do rywalizacji.
– To po prostu walka, która ma pozwolić mi wrócić. Można powiedzieć, że to taki pojedynek na przetarcie. Rozumiem, że dla Bogdana to ogromna szansa. Jest numerem dziewiątym w rankingu, więc możliwość walki ze mną może całkowicie odmienić jego karierę. To dla niego wielka sprawa. Będzie chciał zabrać moje miejsce i wykorzystać tę okazję, ale przeskoczenie od razu na sam szczyt będzie dla niego bardzo trudne.
Dagestańczyk zaznaczył, że dla Guskova będzie to zdecydowanie największe wyzwanie w dotychczasowej karierze. Z jego perspektywy wygrana nie zmieni natomiast zbyt wiele, jednak cieszy się, że gala nie została pozbawiona walki wieczoru.
– Oczywiście byłem rozczarowany, że Khalil nie mógł zawalczyć. Przygotowywałem się właśnie pod niego. Sama zmiana przeciwnika w ostatniej chwili nie była jednak problemem. Wręcz przeciwnie – cieszę się, że mam z kim walczyć i że ktoś zgodził się uratować ten pojedynek.
Ankalaev zdradził również, że Guskov jako jedyny bez wahania zaakceptował ofertę UFC.
– Guskov był jedyną osobą, która od razu powiedziała „tak”. Rozumiem pozostałych zawodników. To profesjonalny sport i bardzo poważna decyzja. Wejście do walki z aktualnym numerem jeden rankingu bez pełnego obozu przygotowawczego mogłoby mieć katastrofalne skutki dla ich kariery. Nie mam do nikogo pretensji.
Dla Magomeda Ankalaeva będzie to pierwszy występ od czasu porażki z Alexem Pereirą. W rewanżowym starciu Dagestańczyk przegrał przez techniczny nokaut już w pierwszej rundzie i stracił mistrzowski pas kategorii półciężkiej. Teraz będzie chciał udowodnić, że wciąż należy do ścisłej czołówki dywizji i ponownie włączyć się do walki o najwyższe cele.