KSW

Czy KSW jako jedyna organizacja jest w stanie „odpowiedzieć” na Grand Prix Bellatora?

Pinterest LinkedIn Tumblr

Spoglądając dziś na skład Grand Prix organizacji Bellator rzucił mi się w oczy jeden ważny fakt. Najmłodszy z uczestników w momencie rozpoczęcia turnieju będzie miał 35-lat (Ryan Bader). Choć „prime-time” zawodników kategorii ciężkiej zwykle rozpoczyna się dopiero po 30-stce, a więc przypada on kilka lat później niż u zawodników niższych kategorii to ciężko nie zwrócić uwagi na to, że Grand Prix Bellatora choć skład ma rewelacyjny to jednak nie zapewni organizacji recepty na ” świetlaną przyszłość”.

Odmiennie do tematu podeszła jakiś czas temu organizacja Rizin, która choć zapewniła „dopływ” uznanych nazwisk to również dała szansę młodszym, mniej znanym fighterom. Tym sposobem choć Amir Aliakbari przegrał z Mirko CroCopem w finale Grand Prix to od tamtej pory zdołał już wygrać dwa kolejne pojedynki na galach Rizin i zaznaczył na stałe swą obecność na międzynarodowej scenie. Jednym słowem porażka z doświadczonym Chorwatem ujmy mu nie przyniosła, a fakt iż Irańczyk w grudniu będzie obchodził 30-ste urodziny również należy zapisać do pozytywów.

Krok po kroczku dotarliśmy do organizacji KSW. Ktoś spyta co w ogóle federacja zarządzana przez duet Kawulski & Lewandowski ma z tym wspólnego? Dla niektórych zapewne nic, ale dla fanów MMA, którzy potrafią kojarzyć fakty i ruszyć wyobraźnię powstaje swego rodzaju myśl przewodnia, która prowadzi do następującego.

W ostatnich wywiadach zarówno Martin Lewandowski jak i Maciej Kawulski wspominali, że noszą się z zamiarem zwiększenia ilości gal w skali roku, a także zastanawiają się nad powrotem formatu turniejowego, który znacząco wpłynął na rozwój organizacji i w łatwy sposób pozwalał kreować nowe gwiazdy. Spójrzmy na „rozkład” nazwisk, które mogłyby w chwili obecnej powalczyć o pas wagi ciężkiej. Na ten moment są to cztery nazwiska: Pudzianowski, Bedorf, Andryszak i Rodrigues. Dwaj ostatni zmierzą się ze sobą na gali KSW 41 w Katowicach. Przegranego z tej walki można zatem „wykreślić” z potencjalnej rozpiski Grand Prix wagi ciężkiej. Poszukując głębi i potencjalnego „przejścia” do wyższej dywizji mamy jedynie dwa nazwiska: Narkun oraz Wójcik. Nawet jeśli obaj mieli by wziąć udział w Grand Prix to pewnie tylko jeden znalazłby się we właściwej drabince, drugi natomiast mógłby zawalczyć w pojedynku rezerwowym (lub eliminacyjnym).

Zostają nam zatem cztery miejsca, które śmiało można obsadzić zagranicznymi zawodnikami na topie, młodymi talentami lub doświadczonymi weteranami. Wystarczy, że KSW uruchomi własne kontakty z takimi federacjami jak Rizin FF, Aspera FC czy BAMMA. W Brazylii znajdziemy trzech ciężkich, których zaletą jest głównie wiek i umiejętność kończenia walk przed czasem: Roggers Souza [6-0], Ricardo Prasel [9-0] i Leonardo Silva de Oliveira [11-1]. Walczą oni dla takich federacji jak Jungle Fight czy wspomniana wcześniej Aspera, a de Oliveira ostatni pojedynek stoczył na gali rosyjskiej organizacji League S-70. Skoro wspominamy o Rosji to jest to kolejny kraj, z którego dość łatwo byłoby wyciągnąć wzmocnienia rozpiski. O ile Vitaly Minakov i Sergey Pavlovich wydają się być poza zasięgiem KSW to Alexander Emelianenko, Valentin Moldavsky, Evgeniy Goncharov czy Nikolay Savilov spokojnie mogliby trafić pod skrzydła duetu K&L (zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że M-1 przegrywa finansową rywalizację z ACB, Fight Nights Global czy nawet Akhmat FC). Brnąc dalej na wschód dotrzemy do Japonii, gdzie czeka 30-letni złoty medalista olimpijski Satoshi Ishii.  Choć Japończyk przeplata dobre występy ze słabszymi to stałe sparingi z Mirko CroCopem zaczynają wychodzić mu na dobre. Zarówno finansowo jak i sportowo byłby to strzał w dziesiątkę.

Spoglądając w stronę Wysp Brytyjskich warto „zaklepać” udział pochodzącego z Cypru Stava Economou i młodego Kenta Kauppinena. Warto również „uśmiechnąć się” do Cage Warriors i sięgnąć po Karla Moore’a i Kennetha Bergha. W obwodzie pozostają jeszcze tacy fighterzy zza południowej granicy jak Jan Gottvald, Karlos Vemola czy Jiri Prochazka. Blisko na wschodzie Ukraińcy Andrey Kovalev,  Sergey Spivak, Boris Polejay i Nikita Krylov (choć tu będzie ciężko o wyciągnięcie go z FNG). Meksykanin Oscar Ivan Cota, Bułgar Atanas Djambazov, Szwajcar Valdin Istrefi i mieszkający w Kanadzie niepokonany Adam Dyczka stanowiliby ciekawe rozwiązanie i na pewno wnieśliby sporo kolorytu do turnieju nadając mu iście międzynarodowej rangi.

Jak sami widzicie możliwości jest sporo. Zwłaszcza jak chodzi o młodych utalentowanych zawodników z dobrymi rekordami, którzy w szerszej perspektywie mogliby zapewnić KSW spokojną przyszłość i brak obaw o to, że po odejściu Różala i ewentualnym zakończeniu kariery przez Pudziana w dywizji ciężkiej powstanie wielka pustka. Pytanie tylko czy właściciele KSW są gotowi na to, aby wrócić do formatu, który zapewnił im stały dopływ świeżej krwi i ułatwiał prosty i klarowny sposób na wyłanianie pretendentów do walki o pas mistrzowski?

Comments are closed.