Archiwum

„Kreatywnie Szukajmy Wyzwań” – o kontrolowanej selekcji wojowników słów kilka.

Pinterest LinkedIn Tumblr

mymma

Kontrola – wielu z nas to słowo kojarzy się z władzą, a któż ma władzę w naszym rodzimym MMA jak nie właściciele organizacji KSW? Martin Lewandowski i Maciej Kawulski zafundowali nam w ostatnich dniach wybuchową mieszankę nastrojów. Informacja o zestawieniu Michał Materla vs. Jay Silva II wywołała u niektórych czkawkę, u innych ślinotok, a u pewnej części ludności nawet solidne rozczarowanie – mowa tu o zacnej braci angażującej się aktywnie w budowę wizerunku polskiego MMA w mediach. Jay Silva podpisując kontrakt z organizacją KSW zapewne nie marzył nawet o tym, że dwukrotnie dostanie szansę walki z mistrzem najlepszej europejskiej federacji – oh really?. Łukasz Jurkowski komentując pierwszą walkę zapewne nie marzył, że będzie mógł komentować rewanż… powiem więcej popularny „Juras” nie omieszkał publicznie skrytykować właścicieli KSW za wspomniane zestawienie. Ciężko się nie zgodzić z faktem, że medialna machina jaką od dawna jest KSW zaprezentowała nam kontrolowaną selekcję wojowników. No tak przecież najprościej sprzedać niedzielnym fanom krwawy rewanż reklamując go wyprodukowanymi przed pierwszą walką materiałami video oraz highlightami pierwszej walki – nie jeden Janusz wykupi PPV by zobaczyć ukochanego szczecińskiego Berserkera, który wpadając w szał bitewny odprawi obcokrajowca z polskiej ziemi z pustymi rękoma. Tu pojawia się kolejny problem Silva w przypadku porażki i tak wracałby do domu z pustymi rękoma ponieważ stawką walki nie będzie pas mistrzowski.

Życzyliśmy sobie kogoś w gazie, gotowego urwać Materli głowę i wyrwać serce tymczasem otrzymaliśmy w prezencie wypalonego Silvę, który przegrał trzy ostatnie walki i powoli powinien pakować manatki i szukać sobie w życiu innego zajęcia. Dlaczego wciąż musimy sobie zadawać pytanie „Czemu u licha nie inwestujemy w utalentowanych zawodników?” Właściciele KSW bijąc się w pierś odpowiedzą, że przecież Gamrot, Azhiev czy Mańkowski to talenty, które mogą wypłynąć na szerokie wody, ale my wierni fani MMA szybko możemy ich zripostować, że nie mówimy tu o polityce stosowanej wobec polskiej młodzieży, a raczej wobec zagranicznych „wzmocnień” europejskiego potentata.

Kreatywnie Szukajmy Wyzwań” przecież istnieją na świecie tacy zawodnicy jak Sean Strickland, Scott Askham czy inni którzy według wszelakich rankingów oraz doskonałych wyników w ostatnich walkach lepiej nadają się na rywali dla mistrza dywizji średniej. Nawet kierując się tak prostym rankingiem jakim jest fightmatrix wnioski nasuwają się same. Materlę i Silvę w obecnej chwili dzieli przepaść, Polak znajduje się na 21 miejscu tymczasem pochodzący z Angolii zawodnik plasuje się na dalekim 82 miejscu. Nawet patrząc na Ranking PL prowadzony przez naszą redakcję zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłoby zorganizowanie pojedynku Michał Materla vs. Marcin Bandel. Skoro ściągani z zagranicy zawodnicy najczęściej mają swój prime time za sobą może warto w tym wypadku zakontraktować kolejnego, perspektywicznego Polaka? Nie ma w tej chwili lepszego średniego w Polsce nie związanego kontraktem z MMA Attack (Jotko, Drwal), więc „Bomba” byłby wzmocnieniem a zarazem uzupełnieniem tej kategorii w federacji KSW. 23-latek wygrał dziewięć walk z rzędu, wszystkie przez poddania w pierwszej rundzie! Jak to porównać do trzech kolejnych przegranych Jaya? Miejmy nadzieję, że „Cipao” nie obraził się na włodarzy KSW, gdy dotarły do niego informacje o rewanżowym starciu. Za pośrednictwem facebooka czarodziej parteru skomentował to krótko: „tym razem nie zamierzam zostawiać werdyktu w rękach sędziów.” Życzę Ci Michał z całego serca byś odesłał Silvę do krainy snów równie szybko jak uporałeś się z Rodneyem Wallacem. To będzie nie tylko Twoje zwycięstwo, lecz także nasze.

Comments are closed.