KSW

Kiedyś walczyli dla KSW. Co porabiają dziś?

Pinterest LinkedIn Tumblr

Nowy rok postanowiliśmy rozpocząć od artykułu poświęconemu zawodnikom, którzy walczyli w przeszłości dla organizacji KSW. Co się z nimi stało, jak potoczyły się ich losy? Czy zakończyli kariery? A może wciąż walczą dla innych organizacji? Zapraszamy do lektury, a przekonacie się co po przygodzie z organizacją KSW porabiają jej byli zawodnicy.

Moise Rimbon [25-11-3] (na zdjęciu głównym)
Urodzony w 1981 roku Francuz stoczył pod banderą KSW jedną walkę. Na gali KSW 8 przegrał przez większościową decyzję z Łukaszem Jurkowskim. Do KSW trafił notując z passą trzech zwycięstw i trzech remisów na koncie, a zachętą dla duetu Kawulski & Lewandowski był fakt iż „Swampowi” udało się w maju 2006 roku pokonać Michała Materlę (na gali WFC w Słowenii). Z perspektywy czasu śmiało można powiedzieć, że przygoda Rimbona z KSW powinna być znacznie dłuższa i szkoda, że tak się nie stało. Później walcząc dla organizacji Sengoku Rimbonowi udało się pokonać Petera Grahama, ma na koncie również wygraną nad DJ’em Lindermanem. Ogółem po rozstaniu z KSW zaliczył czternaście zwycięstw i cztery porażki. Obecnie reprezentuje barwy Phoenix Fighting Championship, która organizuje eventy na Bliskim Wschodzie oraz na Wyspach Brytyjskich. Rimbon jest mistrzem tej organizacji w kategorii średniej.

 

Francis Carmont [25-12]
W przypadku kolejnego z Francuzów należy podkreślić, że „Limitless” zrobił światową karierę. Dziw bierze, że organizacja KSW wypuściła zawodnika, który mógł pochwalić się bilansem 4-1, wygrane nad Candovskim, Bagiński, Joczem i Jurkowskim, porażka z Bedorfem. Carmontowi jednak na złe to nie wyszło, ba swego czasu mógł się nawet pochwalić serią sześciu kolejnych wygranych w UFC. Obecnie 36-letni Paryżanin ze zmiennym szczęściem prezentuje się w klatce Bellatora, gdzie w przedostatnim występie pokonał Polaka Łukasza Klingera. Choć zawodnik Tristar Gym powoli zbliża się do zmierzchu kariery to wciąż nie jest łatwym orzechem do zgryzienia nawet dla czołowych półciężkich organizacji prowadzonej przez Scotta Cokera.

 

Ruben Crawford [16-3]
Jeden z zawodników, którzy zrobili furorę występując w turniejach KSW. 28-letni Niemiec reprezentujący Combat Club Cologne w 2011 roku wystąpił na gali KSW Extra 2 w Ełku, gdzie pokonał dwóch Polaków: Mateusza Strzelczyka i Rafała Błachutę. Później w finale turnieju na gali KSW 15 po wyrównanej walce uległ będącemu u szczytu formy Aslambekowi Saidovowi. Niestety kariera fightera występującego zarówno w kategorii lekkiej jak i półśredniej znacznie później zwolniła, a w 2017 roku nie zaliczył ani jednego profesjonalnego pojedynku MMA. Mimo wszystko na obecną chwilę wciąż jest to jeden z topowych zawodników za naszą zachodnią granicą i jest to jeden z tych fighterów, których śmiało można by ściągnąć ponownie na jedną lub dwie walki.

 

Kazuki Tokudome [18-8-1]
Japończyk Tokudome został zmiażdżony przez Macieja Górskiego na gali KSW 14. Zaskakujące jak odmiennie potoczyły się później kariery obu zawodników. Narzekający na niskie wypłaty Górski po porażce z Niko Puhakką przeniósł się do MMA Attack tylko po to by tam ogłosić zakończenie kariery po kolejnej przegranej (Juan Barrantes). Zawodnik Paraestra Hachioji bardzo szybko się odbudował zaliczył sześć wygranych w organizacji Pancrase co pozwoliło mu na podpisanie kontraktu z UFC! Choć mówiąc wprost – Ameryki nie podbił to zarówno gaże na które narzekał Górski miał wyższe od Polaka jak i ustabilizował swoją pozycję na japońskim rynku MMA na tyle by po rozstaniu UFC wrócić do Pancrase i z sukcesami reprezentować tą federację. Choć nie udało mu się obronić pasa mistrzowskiego to zapisał na swoim koncie między innymi cenną wygraną nad weteranem Satoru Kitaoką, którego mogliśmy oglądać na sylwestrowej gali Rizin.

 

Antonio Mendes [18-13]
Kolejny z ciekawych zawodników, któremu cudowny 2007 rok pozwolił na podpisanie kontraktu z UFC. Z dziewięciu wygranych które zaliczył w ciągu jednego roku trzy padły na gali KSW 7. „Samuray” zapisał na swoim koncie cenne wygrane nad Robertem Joczem, Michałem Materlą i Martinem Zawadą. Później niestety dobra karta się odwróciła i pięć kolejnych porażek przekreśliło szansę Mendesa na negocjowanie kontraktów z poważnymi organizacjami. Choć spróbował swych sił na galach Shooto Brazil i poprawił rekord to porażka z Gloverem Teixeirą w 2011 roku ostatecznie zamknęła „dobry” rozdział kariery i skazała go na banicję w małych regionalnych federacjach MMA. Ostatecznie zawodnik z Fortalezy po porażce w 2013 roku zdecydował się na rozbrat z klatką.

 

Kendall Grove [23-17, 1NC]
Rzadko zdarza się by Martin Lewandowski i Maciej Kawulski oferowali walkę komuś kto przegrał dwie walki w KSW pod rząd dodatkowo przegrywając w międzyczasie walkę w Australii. Tak było w przypadku „Da Spydera”, który już był w ogródku, już witał się z gąską, a jednak później zachowując się nieładnie w stosunku do włodarzy KSW zdecydował się na kontynuowanie kariery w organizacji Bellator. Jest to jeden z niewielu zagranicznych zawodników, którzy przyjeżdżając do Polski mogli pochwalić się wygraną nad byłym mistrzem UFC (Evan Tanner). Dobrych zawodników zresztą Grove ma na rozkładzie więcej, wystarczy wymienić nazwiska takie jak: Ikuhisa Minowa, Goran Reljic, Alan Belcher, Derek Brunson, Christian M’Pumbu czy Joey Beltran. Obecnie Kendallowi nie idzie najlepiej, przegrał dwie ostatnie walki i nie stoczył żadnego pojedynku od lipca 2017 roku.

 

Konstantin Gluhov [32-17]
Prawdziwy weteran europejskiej sceny MMA, który na gali KSW 12 pokonał Daniela Omielańczuka, a na gali KSW 13 przegrał z Davidem Olivą. Ciężko wymienić nazwiska wszystkich, których Gluhov pokonał warto jednak wspomnieć, że dwukrotnie udało mu się wygrać z Valentijnem Overeemem i Kennym Garnerem. Dla odmiany dwie porażki zaliczył w walkach z Peterem Grahamem. Obecnie Kostia wypadł z łask Vadima Finkelchteina promotora M-1 Global i walczy dla organizacji Pro FC. W ostatnim występie pokonał, a jakże innego weterana KSW – Rodneya Wallace’a fundując Amerykaninowi obrotowe kopnięcie na korpus.

 

 

Comments are closed.