UFC

Justin Gaethje pewnie punktuje Michaela Chandlera po świetnej wojnie.

Pinterest LinkedIn Tumblr

Właśnie zakończyła się pierwsza walka karty głównej gali UFC 268, w której Justin Gaethje podjął w klatce Michaela Chandlera. Cóż za wojna! Obaj poszli na totalne wyniszczenie, ale to „Highlight” wyniósł z tej walki zwycięstwo decyzją sędziów. Pomimo to walkę można uplasować na miejscu jednej z najlepszych w tym roku, o ile nie najlepszą.

W pierwszej rundzie dochodziło do licznych wymian, jednakże pomimo skutecznych lowkicków Justina, to Chandler wywierał większą presję, i ku zdziwieniu wielu osób zmusił rywala do cofania się na siatkę, co nie jest typowe dla Gaethjego. Mimo to udało mu się obronić kilka sprowadzeń Chandlera, dzięki czemu ugrał tę rundę u jednego z sędziów.

W drugiej odsłonie rolę się zmieniły, i to zawodnik Trevora Witmanna wywierał znaczną presję, i dość mocno rozbił „Irona”, co skutkowało posłaniem go na deski po mocarnym podbródkowym. Trzeba zaznaczyć, że uppercut’y Gaethjego były w tej walce kluczowe, bo wiele razy kąsał nimi rywala. Gdy walka wróciła do stójki, Gaethje nadal naciskał na Chandlera.

Ostatnia runda tej walki, obaj mocno zmęczeni, ale to Chandler wyglądał o wiele gorzej. Widocznie ciężej oddychał, a krew sączyła się z jego prawego łuku brwiowego. Jednak udało mu się jeszcze wynieść przeciwnika, lecz ten prędko skontrował tę akcję, i przeszedł do klinczu pod siatką, który skwitował lewym, i bardzo obszernym sierpowym. Do końca walki Gaethje częstował Chandlera, który starał się pokazać że nic mu nie jest.

Comments are closed.