ACA

Janusze krzyczą: Mamed jest słaby bo nie walczy w UFC… a my załamujemy ręce

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr

fot. https://www.facebook.com/MMAmedKhalidov/

Tradycyjnie przy okazji występu Mameda Khalidova mieliśmy do czynienia z nagłym wysypem tzw. „Januszy”. Ot zwykli kanapowcy, sezonowcy, ludzie którzy o MMA pojęcia nie mają, fani wrestlingu itp. – nagle oni wszyscy znaleźli się w miejscu średnio pożądanym przez hardkorowego fana MMA mianowicie w sekcji chata na youtubowym kanale RT Sport, brytyjskiego partnera medialnego organizacji ACB.

Zaczęło się już około 20 Janusze tłumnie wyruszyli z krucjatą i zdominowali wspomnianego chata, mało tego przy walce ciężkich Vakhaev vs. Boser niektórzy mylili Mukhomada z Mamedem, twierdząc że mistrz KSW strasznie się „spasł”. Ciężko było to czytać bo poza kilkoma sensownymi wypowiedziami nielicznej garstki użytkowników wciąż sypały się pytania:

„kiedy walczy Mamed?”, „który to Mamed?”, „z kim Mamed walczy?”

itd. w konsekwencji zwyczajnie odpuściłem i ukryłem chat, tak aby się nie rozpraszać i skupić się na oglądaniu walk.
W końcu wszyscy Janusze się doczekali. Nastał oczekiwany moment – Mamed wychodzi do klatki ACB, licznik na kanale youtube szaleje i rośnie z zawrotną prędkością i wtem Khalidov notuje błyskawiczne zwycięstwo w 21 sekund przez spektakularny nokaut. Kibice w Manchester Arena szaleją, informacje o wygranej zawodnika Arrachionu w ekspresowym tempie zalewają wszystkie portale branżowe, portale informacyjne, media społecznościowe. Wszystko pięknie i ładnie, wydaje się że Janusze są usatysfakcjonowani, wielce oczekiwali powrotu swego ukochanego gladiatora, narzekali że gala ciągnie się jak flaki z olejem i „mógłby już ten Mamed zawalczyć, bo późno się robi i spać się chce”, więc ich ulubieniec zrobił to wysłał ich szybko do łóżek, a używając tu już słynnego zwrotu „wysłał ich do krainy snów”, łącznie z Anglikiem Barnattem, który znalazł się tam na doczepkę ;)

No i właśnie. Mijały kolejne minuty, organizacja ACB cieszyła się z doskonałej darmowej reklamy jaką zrobił jej Mamed za pośrednictwem facebooka i krótkie nagranie z walki zaczęło rozprzestrzeniać się na wspomnianym portalu tak, że prawie każdy znajomy-znajomego już je zdążył obejrzeć, skomentować czy też polubić. Niestety wtedy do boju ruszyła uśpiona do tej pory formacja Januszy. Zjawili się niespodziewanie i zaatakowali ze zdwojoną siłą rzucając swoje:

„Mamed jest słaby bo nie walczy w UFC”, „Mamed walczy z kelnerami”, „Khalidov bije się z cieniasami zwolnionymi z UFC”.

Wszyscy czytamy te komentarze, czasem nawet załamujemy ręce i zastanawiamy się o co w tym wszystkim chodzi. Warto zadać sobie pytanie czy 37-letni zawodnik, który wyrobił sobie doskonałą markę w Polsce, a nawet w Europie powinien zrezygnować z bardzo dobrych pieniędzy jakie otrzymuje za walki w KSW i ACB i właśnie w tym wieku, w którym tak blisko mu do sportowej emerytury rozpocząć „podbijanie” UFC? Nie ma to najmniejszego sensu i jest nierozsądne podobnie jak oferta którą niegdyś podesłało UFC mailem. 20 000 dolarów za wyjście do walki plus drugie tyle za wygraną, a przecież podpisanie takiego kontraktu wiązałoby się z rezygnacją ze wszystkich obecnych umów ze sponsorami. Czy aby na pewno każdy Janusz podjąłby się pracy w firmie, która zaoferuje mu trzy-cztery jak nie pięć razy mniejsze wynagrodzenie? I motywowałby swą decyzję „ambicjami”? Szczerze w to wątpimy, no chyba że ktoś ma ambicję być woźnym w Microsofcie, dozorcą w Google czy też myć okna w Apple. Pamiętajmy o jednym, naprawdę łatwo być „wojownikiem” wypuszczającym kolejne ciosy za pośrednictwem klawiatury – tylko trzeba przy tym używać zdrowego rozsądku, logiki i kalkulacji. Tak na koniec dorzucimy jeszcze, że przy obecnej ekspansji ACB i szybkości rozwoju tej federacji naprawdę lepiej, że Khalidov zdecydował się na taką, a nie inną ścieżkę kariery. Januszom radzimy też by cieszyli się z możliwości śledzenia walk swego idola za pośrednictwem darmowego youtube, wszak parę miesięcy temu równali z błotem cały system PPV (z którego jak dobrze wiemy część wynagrodzenia trafia na konto zawodnika).
Tak na „dokładkę” zacytujemy jeszcze piękne słowa Luke’a Barnatta wypowiedziane przed walką z Mamedem, jak widać „Bigslow” się nie mylił:

„Ten facet jest finisherem wystarczy spojrzeć w jego rekord, aby się o tym przekonać. Walczył z najlepszymi zawodnikami na świecie i udowodnił, że potrafi kończyć walki przed czasem. Myślę, że wziął walkę ze mną bo chce udowodnić wszystkim, że potrafi zawalczyć z młodszym rywalem. Według mnie on nie musiał tego robić, ale chce i właśnie ta chęć czyni go cholernie niebezpiecznym przeciwnikiem. Chce pokazać że wciąż jest mocnym „graczem” .