Iwo Baraniewski nie zwalnia po ostatnim zwycięstwie i szybko wraca do klatki. „Rudy” już w czerwcu wystąpi na gali UFC Vegas 118, gdzie jego rywalem będzie Billy Elekana. Dla Polaka to kolejna okazja, by zaznaczyć swoją obecność w organizacji i pójść za ciosem.
W programie Oktagon Live Baraniewski zdradził, jak wygląda jego pierwsza analiza przeciwnika. Choć nie miał jeszcze okazji dokładnie prześwietlić wszystkich walk Elekany, to wraz z trenerami zwrócił uwagę na kilka kluczowych aspektów.
„Trzeba uważać na jego parter”. Baraniewski wskazuje mocne i słabe strony
Polak podkreślił, że największym zagrożeniem ze strony rywala są jego umiejętności grapplerskie. Elekana potrafi skutecznie wchodzić za plecy i kończyć walki przed czasem, co potwierdzają jego ostatnie występy.
– Szczerze mówiąc, widziałem tylko jakieś jego highlightsy i na razie słyszałem tyle, co mi powiedzieli trenerzy. Na pewno będę musiał uważać na wpięcia za plecy, bo widziałem, że się wpinał i Guskovowi, i chyba dwie ostatnie walki wygrał przez poddania.
– Na razie wiem i zauważyli trenerzy, że jak dochodzi do klinczu, to on mocno traci siły później. Nie jest taki eksplozywny i nie jest mobilny. Na razie tyle mi przekazali.
Jednocześnie sztab Baraniewskiego dostrzegł elementy, które mogą zostać wykorzystane w trakcie pojedynku. Jak wynika z pierwszych obserwacji, Elekana ma tendencję do szybszego tracenia energii w klinczu, co może odegrać istotną rolę w późniejszych rundach.
„Rudy” nie ukrywa, że jest zadowolony z takiego zestawienia. Postrzega je jako wartościowy test i kolejną szansę na rozwój.
– Jestem zadowolony z tego zestawienia. Też mam wrażenie, że jest taki przekrojowy trochę, więc to będzie fajny kolejny test do zdania.
Dla Baraniewskiego czerwcowy występ na UFC Vegas 118 może mieć duże znaczenie w kontekście dalszej kariery. Kolejna wygrana otworzyłaby przed nim drzwi do jeszcze poważniejszych wyzwań i mocniejszych nazwisk.
Polscy kibice z pewnością będą uważnie śledzić ten pojedynek. „Rudy” ma szansę nie tylko dopisać kolejne zwycięstwo do rekordu, ale też potwierdzić, że jego nazwisko coraz śmielej można wymieniać w kontekście przyszłości dywizji.