„Heavy Heart” sprawi SENSACJĘ na GROMDA 26?! Grabowski: „Wiele osób go nie docenia”

Jakub Hryniewicz
0
Opublikowano: 01 września 2026

Mateusz „Don Diego” Kubiszyn jest zdecydowanym faworytem mistrzowskiego starcia, ale czy „Heavy Heart” może sprawić mu niespodziankę? Mariusz Grabowski w rozmowie dla Fansportu TV zwrócił uwagę na ogromny progres pretendenta. Szef GROMDY przypomniał też, że w pojedynkach na gołe pięści niczego nie można być pewnym.

GROMDA 26: POLSKIE KOLOSEUM odbędzie się już w piątek 4 września. Jednym z najbardziej interesujących pojedynków będzie starcie Daniela „PIASKA” Piaskowskiego z Adamem „ZIOMKIEM” Ziomkiem. Na zakończenie gali dojdzie natomiast do długo wyczekiwanej walki o pas. Niepokonany w Mieście Grzechu Mateusz „Don Diego” Kubiszyn zmierzy się z reprezentującym Niemcy Fifenem Aramim Gbeyim, znanym kibicom jako „Heavy Heart”.

GROMDA 26: POLSKIE KOLOSEUM odbędzie się w piątek 4 września. Transmisja gali będzie dostępna NA ŻYWO na http://GROMDA.tv.

Grabowski nie skreśla „Heavy Hearta”. „GROMDA jest nieobliczalna”

Droga „Heavy Hearta” do pojedynku o mistrzostwo zdecydowanie nie rozpoczęła się idealnie. Pochodzący z Kamerunu zawodnik już przy okazji pierwszego występu pokazywał ogromną pewność siebie. Zaczepiał „LUTĘ” i nie miał wątpliwości, że poradzi sobie z Polakiem.

Rzeczywistość okazała się brutalna. „LUTA” szybko dopadł przeciwnika i ciężko go znokautował. Mogło się wówczas wydawać, że buńczuczny Kameruńczyk nie zrobi większej kariery w organizacji.

„Heavy Heart” wyciągnął jednak wnioski z bolesnej lekcji. Od tamtej porażki nie przegrał, a z każdą kolejną galą prezentował się coraz lepiej. Szczególnie głośno zrobiło się o nim za sprawą zwycięstw nad Patrykiem Chacią oraz Sebastianem „Scarface’em” Skiermańskim. Obaj mieli zatrzymać Kameruńczyka, ale ostatecznie to Gbeyi opuszczał mały ring jako zwycięzca.

Teraz skala wyzwania będzie nieporównywalnie większa.

„Don Diego” pozostaje murowanym faworytem walki wieczoru GROMDA 26. Mateusz Kubiszyn nie przegrał żadnego pojedynku w Mieście Grzechu i przez lata odprawiał kolejnych pretendentów. Co więcej, można znaleźć argumenty za tym, że niektórzy z wcześniejszych przeciwników mistrza dysponowali bardziej klasowymi umiejętnościami od „Heavy Hearta”.

Mariusz Grabowski przestrzega jednak przed przedwczesnym skreślaniem pretendenta. W wywiadzie dla Fansportu TV zwrócił uwagę przede wszystkim na specyfikę GROMDY. Walki na gołe pięści, a szczególnie nielimitowana piąta runda, potrafią doprowadzić do rozstrzygnięć, których wcześniej niewielu się spodziewało.

Ja myślę, że nie wiemy [o pretendencie] wszystkiego. Po pierwsze, to są gołe pięści. GROMDA jest nieobliczalna. GROMDA jest taką dyscypliną sportu, że walczysz do samego końca. Tutaj nie możesz kalkulować. Wiadomo, że jak masz rundy, dwie minuty, czy pięć rund, możesz sobie kalkulować, udawać i świrować. Tutaj musisz wiedzieć, że jak nie skończysz walki do czwartej rundy, to walczysz do samego końca. Tutaj przychodzi to, na co wszyscy czekają, a zawodnicy muszą się wspiąć na wyżyny.

Zdaniem Grabowskiego na postrzeganiu „Heavy Hearta” wciąż ciąży przede wszystkim jego pierwsza porażka. Szef organizacji przypomniał jednak okoliczności tamtego występu i podkreślił, że Kameruńczyk został błyskawicznie zaskoczony przez szybkiego „LUTĘ”.

Wiele osób nie docenia „Heavy Hearta”, poniekąd po tej jednej, nieszczęśliwej jego przegranej. Ale powiedzmy sobie szczerze… Tak samo wiesz, jak ktoś przyjeżdża pierwszy raz, zobaczy otoczkę GROMDY, my cały czas o tym mówimy, to wiesz, on w tamtym momencie myślał „wyjść i wziąć pieniądze”. A, nie oszukujmy się, „LUTA” jest szybkim zawodnikiem. Zaskoczył go i ta walka szybko go skończyła.

Późniejsze występy miały już pokazać, że była to przede wszystkim kosztowna lekcja. „Heavy Heart” nabierał doświadczenia i eliminował następnych rywali, aż w końcu znalazł się naprzeciwko najważniejszego zawodnika w całej organizacji.

Później „Heavy Heart” rósł z walki na walkę, z gali na galę. Wszyscy mieli go pokonać – no, niestety, nie udało się. Porównanie „Heavy Hearta” z pierwszej, a z piątej walki, to już w ogóle inny zawodnik. On już widzi tę szansę. Liczy, że wykorzysta ją i wręcz przeciwnie, jest pewny siebie, że tę walkę z Mateuszem wygra. Dla nas, kibiców, organizatorów – my nie jesteśmy po żadnej ze stron.

W piątek okaże się, czy „Heavy Heart” rzeczywiście osiągnął poziom pozwalający zagrozić najlepszemu zawodnikowi GROMDY. Jedno jest pewne – Kameruńczyk, którego po brutalnym nokaucie z rąk „LUTY” wielu mogło skreślić, kilka walk później stanie przed szansą zakończenia dominacji „Don Diego”.

Zostaw ocenę
0
0
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze