Jedna z ulubieńców publiczności UFC z dawnych lat uważa, że wielkie zapowiedzi Dany White’a dotyczące gali w Białym Domu mogą okazać się mocno przesadzone.
Szef organizacji, Dana White, wraz z matchmakerami jest na ostatnim etapie przygotowań karty walk na historyczne wydarzenie, które ma odbyć się na terenie Białego Domu. White już latem oficjalnie ogłosił plany organizacji gali, a niedawno posunął się nawet do stwierdzenia, że będzie to „najchętniej oglądane wydarzenie w historii UFC”.
Legenda UFC sceptyczna wobec zapowiedzi gali w Białym Domu
Choć walka wieczoru wciąż nie została oficjalnie ogłoszona, w medialnych spekulacjach coraz częściej pojawia się potencjalne starcie unifikacyjne o pas wagi lekkiej pomiędzy Ilia Topuria a Justin Gaethje. Na karcie ma również celować mistrzyni wagi koguciej kobiet, Kayla Harrison, która pierwotnie miała powitać wracającą do klatki Amanda Nunes podczas UFC 324.
Wielu zawodników z czołówki wyraziło zainteresowanie występem na tak prestiżowym wydarzeniu. Mimo to nie brakuje sceptycznych głosów. W podcaście „The Fighter vs. The Writer” swoje wątpliwości przedstawił weteran i legenda organizacji, Matt Brown.
– Trudno sobie wyobrazić, żeby to nie skończyło się rozczarowaniem – powiedział Brown, odnosząc się do zapowiedzi White’a.
– Oni nie mają już takich gwiazd jak kiedyś, a Conor nie będzie na tej gali walczył. Nieważne, co mówią inni i co mówi Dana. Wykorzystują jego nazwisko do promocji i nagłośnienia wydarzenia. On tam nie zawalczy.
Brown zwrócił też uwagę na inny problem związany z lokalizacją gali.
– Mogą zestawić naprawdę duże i dobre walki, ale co z Amerykanami? To gala w Białym Domu. Mają bardzo mało amerykańskich gwiazd i to jest kłopot. Chyba że po prostu postawią na międzynarodową kartę, bo UFC jest sportem globalnym – dodał.
Sam White niedawno twierdził, że rozpiska gali jest już „ustalona”, a oficjalne ogłoszenia mają pojawić się w najbliższych tygodniach. Wydarzenie zaplanowano na 14 czerwca na południowym trawniku Białego Domu.