nate diaz wyśmiał aktualny stan ufc nuda nikt nie robi wielkich rzeczy

Diaz był o włos od zmiany historii UFC. Po latach wyjaśnił, dlaczego nie rzucił się na Edwardsa

Jakub Hryniewicz
0
Opublikowano: 02 kwietnia 2026

Nate Diaz wrócił wspomnieniami do jednej z najbardziej pamiętnych końcówek walk w historii UFC. W podcaście Theo Vona Amerykanin opowiedział o starciu z Leonem Edwardsem na gali UFC 263 i wyjaśnił, dlaczego nie ruszył od razu na rywala, gdy ten był o krok od nokautu.

Przypomnijmy – Edwards przez większość pojedynku dominował Diaza i pewnie wygrał na kartach punktowych. Rok później sięgnął po pas wagi półśredniej, nokautując Kamaru Usman w ostatniej minucie walki. Niewiele brakowało, by podobny scenariusz wydarzył się jednak już wcześniej – właśnie w starciu z Diazem.

Diaz tłumaczy: „Nie widziałem jego oczu”

Na niespełna minutę przed końcem walki Diaz trafił Edwardsa i wyraźnie nim zachwiał. Kibice do dziś zastanawiają się, dlaczego nie poszedł za ciosem i nie spróbował zakończyć pojedynku przed czasem. Po latach Amerykanin postanowił rozwiać wątpliwości.

Wyjaśnimy to, nie rzuciłem się na niego – zaczął Nate. – Ludzie nie patrzą na to ze zrozumieniem, tylko nadają temu narrację, co się stało. Nie zapominajmy, że to była 23. minuta walki. Po pewnym czasie miałem już pot w oczach. Widziałem go jasno i klarownie, ale nie jego wyraz twarzy.

Nie widziałem, że przewracał oczami. Myślałem, że się ze mną bawi, bo nie widziałem jego pełnej mimiki.

Diaz przyznał, że przez pot zalewający oczy nie był w stanie właściwie ocenić sytuacji. Myślał, że Edwards tylko udaje wstrząśniętego, próbując go wciągnąć w pułapkę.

Jak go naruszyłem, to wskazałem palcem, na zasadzie: „haha, dz*wko! Spadaj”, bo myślałem, że próbuje mnie nabrać. Widziałem jego sylwetkę perfekcyjnie, ale nie jego oczy, więc myślałem, że próbuje mnie nabrać na nokaut.

Z perspektywy czasu Amerykanin nie ukrywa, że analizował tę sytuację wielokrotnie i zdaje sobie sprawę, jak blisko był spektakularnego zwycięstwa.

Oczywiście, że patrząc na to myślę, co mogę zrobić. Próbowałem dobrać mu się do skóry, ale jak do tego doszło, to nie widziałem jego twarzy… – kontynuował Diaz, który zwrócił się też do komentatorów. – Hej, wszyscy, sami spróbujcie bić się przez 24 minuty i spróbować dorwać sk*wiela w ostatniej minucie.

Choć ostatecznie to Edwards wyszedł z tej walki zwycięsko, tamta końcówka do dziś pozostaje jednym z najbardziej ikonicznych momentów w jego karierze. Jak się okazuje, niewiele brakowało, by historia potoczyła się zupełnie inaczej.

Zostaw ocenę
0
0
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Najnowsze
WIDEO