UFC

Dana White o pensjach w boksie: „Wszyscy pięściarze są przepłacani”

Pinterest LinkedIn Tumblr

Dana White, prezes organizacji UFC był gościem w The Pivot Podcast. Podczas rozmowy z prowadzącymi Dana skomentował aktualną sytuację na rynku pięściarskim:

„W sporcie zawsze będzie takie zwarcie między promotorami a zawodnikami. Wiesz ja chciałbym pracować z fighterami, którzy zapytani o to czy zarabiają dobre pieniądze odpowiadają: 'Tak, moje zarobki są na dobrym poziomie, nie potrzebuję ani grosza więcej.’ Problem w tym, że nigdy nie spotkasz kogoś takiego, każdy będzie chciał więcej i więcej. Moim zdaniem jednym z największych problemów w boksie jest to, że wszyscy pięściarze są przepłacani. Za każdym razem, gdy promotor organizuje galę taki zawodnik zarabia wielkie kwoty, a dla organizacji zostaje niewiele, praktycznie balansują na granicy bankructwa. Bokser przychodzi do promotora, zgarnia hajs, a potem w zasadzie znika na trzy lata. Moim zdaniem nie można w ten sposób prowadzić ligi, nie zbudujesz w ten sposób poważnego sportu. Z taką mentalnością nie możesz mieć 750 zawodników na kontraktach, zadbać o to by wszyscy utrzymywali swoje rodziny, by nikomu nic nie brakło i jeszcze żeby każdy zarobił na tym odpowiednie pieniądze, to tak nie działa. Jako promotor musisz prowadzić biznes i patrzeć na sprawy pod kątem finansowym.”

W innych ligach sportowych w USA na pensje zawodników przeznacza się około 50% przychodów. Tymczasem w UFC jest to zaledwie 20%. White poruszył również tą kwestię:

„Zbudowaliśmy odpowiedni model biznesowy. Jeśli jesteś mistrzem to dostajesz większy kawałek tortu, bo przysługuje ci również procent od ilości sprzedanych PPV. Sytuacja jest jeszcze korzystniejsza dla zawodnika, gdy walczy w main evencie karty sprzedawanej w systemie PPV. Każdy z zakontraktowanych przez nas fighterów mógłby przyjść do mnie i powiedzieć: 'Chcę zarabiać 30 milionów dolarów’.
Tylko na jakiej podstawie? Czy znokautował 30 rywali, żeby mógł domagać się takich pieniędzy? Pamiętajcie o tym, że MMA to nie jest sport drużynowy, tylko indywidualny. Musicie sobie zdać też sprawę z tego, że nasz model biznesowy odniósł sukces. Spytacie dlaczego? U nas nawet zawodnicy, którzy są journeymanami, zarabiają spore pieniądze. Oni mają wiele pojedynków na koncie, ale przeplatają zwycięstwa z przegranymi, mimo to dajemy im kolejne szanse, a także oferujemy nowe kontrakty na jeszcze lepszych warunkach.”

Comments are closed.