Damian Mieczkowski na łamach oficjalnej strony internetowej federacji KSW zdradził jak wyglądał początek jego przygody ze sportem. Zawodnik, który reprezentuje Berserkers Team Kołobrzeg wcale nie zaczynał od sportów walki, a wręcz przeciwnie jako młody chłopak miał inne zainteresowania.
Damian Mieczkowski ma na koncie ponad 20 walk w amatorskim MMA, udało mu się wywalczyć między innymi tytuły mistrza świata WMMAF czy XFC, a także wygrać Mistrzostwa Wojska Polskiego w 2022 roku. Jak się okazuje Damian nie zaczynał swej przygody z szeroko pojętym sportem od sportów uderzanych, a wręcz przeciwnie miał inne pasje.
„Przygodę ze sportem zacząłem od jazdy konnej. Po trzech latach treningów przerzuciłem się na koszykówkę. Potem miałem krótki epizod w drużynie piłkarskiej, ale sporty drużynowe mi się za bardzo nie podobały. Było w nich zbyt wiele czynników niezależnych ode mnie wpływających na powodzenie. Mnie fascynowały sporty indywidualne, dlatego też miałem krótki epizod związany z tenisem. Ostatecznie jednak w wieku 11 lat trafiłem do klubu taekwondo. Byłem młodym chłopakiem zafascynowanym Dragon Ballem i innymi kreskówkami, co też przyciągało mnie do świata sportów walki.”
Damian trenował taekwondo przez siedem lat, ale w końcu poczuł, że brakuje mu mocniejszej, bardziej kontaktowej formuły walki.
„Gdy pojawiała się szansa przekwalifikowania na kickboxing, skorzystałem z niej i w wieku 19 lat pojechałem na mistrzostwa świata federacji ISKA. Byłem wtedy chyba najmłodszym uczestnikiem w kadrze seniorów. Ten sport spodobał mi się od początku. Poczułem, że właśnie mocniejszy kontakt jest dla mnie idealny. Wchodząc do ringu miałem jednak braki związane z boksem, bo w taekwondo korzysta się głównie z kopnięć. Dopracowałem swoją stójkę i dwa razy – w roku 2014 i 2016 – wygrałem Mistrzostwa Świata w kickboxingu.”
Kolejnym krokiem na drodze sportowego rozwoju Damiana było już MMA.
„Ciągnęło mnie dalej do jeszcze mocniejszego kontaktu. Zawsze chciałem być też zawodnikiem wszechstronnym. Musiałem oczywiście opanować parter i zapasy, ale na początku, czyli w roku 2010 to było zderzenie ze ścianą. Wciągnąłem się jednak. Potem wyjechałem na studia do Olsztyna i tam przez trzy lata trenowałem w najlepszym klubie w Polsce, w Arrachionie. Pod okiem Pawła Derlacza i Szymona Bońkowskiego złapałem jeszcze większego bakcyla i postanowiłem, że będę się zajmował tym sportem na poważnie, przeplatając jeszcze starty w MMA z walkami w kickboxingu.”
Dalszą część rozmowy z Mieczkowskim znajdziecie na oficjalnej stronie federacji KSW.