NEWSY

Czy w MMA potrzebne są nowe kategorie wagowe?

Pinterest LinkedIn Tumblr

Dziś na tapetę weźmiemy kategorie wagowe w MMA. Czy nastał odpowiedni czas na to, aby wprowadzić nowe dywizje? Spróbujemy rozłożyć tą kwestię na czynniki pierwsze i rozważyć wszelkie za i przeciw. Na początek warto byłoby zerknąć na tabelę prezentującą wszystkie kategorie wagowe w boksie.

Limity

Oczywiście poszczególne limity różnią się „nazwami” zależnie od federacji jednak jasno widać, że jak chodzi o podział na kategorie i ilość dywizji zasady są jednolite i w każdej z wiodących organizacji znajdziemy osiemnaście dywizji. W niektórych momentach można odnieść wrażenie, że w niskich wagach jest ich zbyt wiele i że brakuje jednej lub nawet dwóch dywizji między wyższymi kategoriami: do 175 i do 200 funtów. Dla porównania wszystkie wiodące organizacje MMA posiadają maksymalnie dziewięć kategorii wagowych. Różnica jest znaczna, pięściarze mają bowiem do wyboru dwukrotnie więcej kategorii co bez wątpienia ma kluczowe znaczenie jak chodzi o zbijanie wagi. Od wielu lat zawodnicy MMA zabiegają o wprowadzenie większej liczby dywizji pomiędzy kategoriami: lekką (-155 funtów), a półciężką (-205 funtów). Obecnie łącznie wraz z lekką i półciężką mamy w tym przedziale zaledwie cztery dywizje. W lipcu 2017 roku do Zunifikowanych Reguł MMA dopisano oficjalnie kolejne dywizje:

MMA kategorieDorzucenie czterech kategorii (+super ciężka, choć tu akurat przyznam, że na ten moment nie jest ona potrzebna) zmieniłoby diametralnie sytuację nie tylko jak chodzi o możliwość promocji gal, lecz głównie jak chodzi o aspekt zdrowia zawodników i pójścia im na rękę. Według nowych reguł pojawiłyby się dywizje do 165 funtów, do 175 funtów, do 195 funtów, a także do 225 funtów. W takim wypadku rodzi się pytanie skoro ustalono nowe dywizje, skoro wpisano je w protokół to dlaczego żadna duża organizacja nie zdecydowała się na ich wprowadzenie? Cóż Dana White i spółka skupili się na dorzuceniu kilku dywizji pań, Scott Coker również postanowił przywrócić do łask MMA w wykonaniu pań, Sakakibara raczej musiałby ruszyć w przeciwną stronę i dorzucić „niższe” dywizje np. atomową (do 105 funtów). Duet Kawulski i Lewandowski mógłby otworzyć takie kategorie jednak organizując cztery-pięć gal rocznie ciężko byłoby odpowiednio rozwijać dywizje dbając przy tym o budowanie zbilansowanych fightcardów. Wprowadzenie Ligi KSW mogłoby znacznie ułatwić sprawę, podobnie jak kolejne mniejsze eventy z cyklu „Live in Studio”. Wracając do USA wygląda na to, że niektórzy byliby w stanie otworzyć nowe kategorie, gdyby zostały one odgórnie narzucone. Cała nadzieja zatem w komisjach sportowych poszczególnych stanów, które w trosce o zdrowie zawodników starają się obniżać negatywne skutki zbijania wagi i coraz bardziej zmniejszać różnice kilogramów między tym ile zawodnicy wnoszą na wagę w dniu ważenia, a tym jak ciężcy wchodzą do octagonu.

Jaki zatem jest główny problem? Chyba taki, że to zawodnicy zyskaliby najwięcej dzięki nowym dywizjom. Niektórzy dostaliby większe pensje po zdobyciu pasów mistrzowskich, inni braliby udział w turniejach walcząc o duże nagrody pieniężne. Obawą jest również misz-masz jaki mógłby powstać po wprowadzeniu nowych dywizji, pewnie migracja zawodników stałaby się codziennością przez co początkowo mielibyśmy spory bałagan. Czy jednak nie warto byłoby się „przemęczyć” i zabezpieczyć środki na otworzenie nowych dywizji po to by w przyszłości zyskać ciekawsze karty walk z większą ilością starć o najwyższej randze? Przecież zawsze najbardziej przyciąga fanów walka o złoto i to niezależnie od rodzaju sportu czy nawet kategorii wagowej.

 

Comments are closed.