Justin Gaethje ma już sprecyzowane oczekiwania dotyczące kolejnego występu w oktagonie. Jak zdradził jego menedżer Ali Abdelaziz, mistrz kategorii lekkiej UFC jest zainteresowany wyłącznie naprawdę dużym pojedynkiem.
Podczas gali UFC Freedom 250 Justin Gaethje sprawił ogromną niespodziankę, pokonując Ilię Topurię i sięgając po niekwestionowane mistrzostwo kategorii lekkiej. Przez kolejne tygodnie kibice analizowali kapitalny występ „The Highlight”, ale szybko pojawiło się też pytanie – co dalej z 37-letnim Amerykaninem?
Potencjalnych pretendentów w wadze lekkiej nie brakuje. Jednocześnie Gaethje znajduje się już na takim etapie kariery, na którym każda kolejna walka może okazać się ostatnią. Amerykanin przez lata słynął z niezwykle efektownego stylu i wyniszczających wojen w oktagonie, przez co temat zakończenia przez niego kariery regularnie powraca.
Gaethje chce wrócić w 2027 roku. Interesuje go tylko wielka walka
Więcej na temat przyszłości mistrza powiedział jego menedżer Ali Abdelaziz. W rozmowie z MMA Junkie przyznał, że w 2026 roku nie należy spodziewać się kolejnego występu „The Highlight”. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Gaethje wróci do klatki dopiero w przyszłym roku.
– W 2027 roku zobaczymy Justina Gaethje ponownie w walce. W tym roku walczył dwa razy i zasłużył na odpoczynek. Nadal jest niekwestionowanym mistrzem kategorii lekkiej i uważam, że teraz wszyscy pozostali muszą go gonić. On chce jednak wielkiej walki. Naprawdę wielkiej. Co nią będzie? Kto o tym zdecyduje? Dana White. To on zdecyduje, jaki największy pojedynek można zestawić – powiedział Abdelaziz.
Menedżer mistrza nie ukrywa jednocześnie, że nie miałby żadnego problemu, gdyby Gaethje zdecydował się już teraz powiedzieć „dość”. Jego zdaniem Amerykanin osiągnął w tym sporcie wystarczająco wiele, by samodzielnie zdecydować, kiedy nadejdzie odpowiedni moment na zejście ze sceny.
– Gdyby zakończył karierę dzisiaj, byłbym bardzo szczęśliwy, ponieważ osiągnął już wszystko. Jeśli jednak zdecyduje, że chce zawalczyć jeszcze jeden raz, może to zrobić. Nikt nie będzie mu mówił, co ma robić. To on tutaj rządzi. Ostatecznie musi to być po prostu ogromna walka – dodał menedżer.
Pozostaje zatem pytanie, którego rywala UFC uzna za wystarczająco atrakcyjnego dla mistrza. Gaethje jasno daje do zrozumienia, że na tym etapie kariery nie interesują go już zwykłe występy – jeśli ponownie wejdzie do oktagonu, stawka oraz nazwisko przeciwnika muszą być odpowiednio duże.