Jan Ciepłowski przed kolejnym występem wrócił do miejsc, które ukształtowały go jeszcze zanim na dobre związał swoje życie z MMA. „Jasiu” pokazał rodzinną Limankę i opowiedział o tym, jak ważne są dla niego Łódź, sport oraz możliwość dawania przykładu innym.
Już za kilka dni Ciepłowski wystąpi przed łódzką publicznością podczas gali King’s Arena 4. Rywalem „Jasia” będzie Deiby Tachon. Ciepłowski, znany również jako chuligan ŁKS Łódź, tym razem będzie miał okazję zawalczyć przed kibicami w swoim rodzinnym mieście.
Dla zawodnika będzie to więc występ z dodatkowym ładunkiem emocjonalnym. Łódź to miejsce, z którym jest związany od zawsze, a przed galą postanowił pokazać kibicom część swojej historii.
Ciepłowski o Limance i życiu z MMA
W social mediach King’s Areny pojawiła się rolka, której głównym bohaterem został właśnie „Jasiu”. Ciepłowski odwiedził rodzinne strony i pokazał miejsca, z których się wywodzi.
– Tutaj zaczynałem swoją przygodę na Limanowskiego, na moim osiedlu – mówił „Jasiu” prezentując gmach swojej szkoły podstawowej. – Pozdrawiam bardzo serdecznie moją wychowawczynię!
Zawodnik nie krył, że pochodzenie z Łodzi i Limanki nadal ma dla niego duże znaczenie.
– No i tutaj się zaczęło tak naprawdę wszystko, na tym osiedlu… W sumie jestem dumny, że jestem z Łodzi, że jestem z Limanki.
Ciepłowski przyznał również, że trudno byłoby mu dziś wyobrazić sobie życie bez MMA. Sport stał się dla niego czymś, co napędza go do dalszego działania.
– Jak mam być szczery? Nie wiem, co bym robił. Tak naprawdę na razie nie wyobrażam sobie nic innego poza MMA. Naprawdę daje mi to dużego kopa, napędza mnie to. I chcę pokazywać wszystkim, udowadniać, że można.
„Jasiu” zdaje sobie sprawę z tego, że Limanka nie jest miejscem kojarzonym wyłącznie pozytywnie. Właśnie dlatego chce swoją historią pokazać, że miejsce, z którego ktoś pochodzi, nie musi determinować jego dalszej drogi.
– Nie jest to jakieś super grzeczne osiedle, jak mam być szczery… Ale nawet stąd tak naprawdę można wyjść i się pokazywać na dużych scenach.
Na zakończenie Ciepłowski zwrócił się bezpośrednio do młodszych osób.
– Więc panowie, dzieciaki, pamiętajcie: nigdy się nie poddawajcie. Cel jest jeden!
Już 3 października na King’s Arena 4 Ciepłowski spróbuje dołożyć kolejny mocny rozdział do swojej historii. Tym razem wszystko wydarzy się u niego, w Łodzi.