Cezary Oleksiejczuk zabrał głos w sprawie ostatniej walki mistrzowskiej w KSW. Młodszy z braci Oleksiejczuków nie ukrywa, że choć nie ma osobistego konfliktu z Adrianem Bartosińskim, to zupełnie inaczej ocenia jego starcie z Madarsem Fleminasem.
Przypomnijmy, „Bartos” stanął do obrony pasa kategorii półśredniej przeciwko Łotyszowi, ratując walkę wieczoru gali KSW. Pojedynek zakończył się decyzją sędziów na korzyść Polaka, choć jeden z arbitrów wskazał pełną wygraną Fleminasa. Wynik do dziś budzi spore kontrowersje w środowisku.
Oleksiejczuk nie ma wątpliwości. „Uważam, że tę walkę przegrał”
W programie Oktagon Live Cezary Oleksiejczuk otwarcie przyznał, że jego zdaniem werdykt powinien być inny.
– Nic do Adriana nie mam, bo tam kiedyś mieliśmy jakąś sprzeczkę, ale uważam, że tą walkę przegrał z Fleminasem. Tak uważam, bo oglądałem dwa razy tą walkę. Fleminas więcej obrażeń zadał, rozbił go. Adrian tylko tam trzymał w tym parterze – powiedział.
Na tym jednak nie poprzestał. Zawodnik pokusił się również o komentarz dotyczący formy mistrza, sugerując możliwe przyczyny słabszego występu.
– Nie wiem, czym to był tak spowodowany taki zjazd formy. Może odstawił różne specyfiki, bo chce się dostać do UFC. Może to się odbiło na jego formie.
Mimo krytyki Oleksiejczuk zaznaczył, że życzy Bartosińskiemu realizacji sportowych ambicji, choć jednocześnie tonował oczekiwania względem jego potencjalnej kariery w największej organizacji świata.
– Także kurczę, no życzę mu tego, żeby się tam dostał do tego UFC, bo pewnie to jest jego marzenie, ale po tej ostatniej walce na razie tego jakoś tam nie widzę.
Słowa te tylko dolewają oliwy do ognia wokół kontrowersyjnego pojedynku i mogą jeszcze bardziej podgrzać atmosferę w kategorii półśredniej KSW.