Home / KSW / Soldić pokonał Mańkowskiego i rozpoczęły się dyskusje na temat dopingu.
Roberto Soldić KSW

Soldić pokonał Mańkowskiego i rozpoczęły się dyskusje na temat dopingu.

Temat testów antydopingowych w polskich organizacjach MMA to temat rzeka, który raz za razem jest zakopywany głęboko pod ziemię lub też zamiatany pod dywan. Obecnie jest jak jest i póki „ktoś” nie wyłoży pieniędzy na przeprowadzanie badań to zapewne jeszcze przez długi czas tych kontroli nie doświadczymy. Wydaje się, że ruch leży po stronie Ministerstwa Sportu, gdyż ciężko przypuszczać by właściciele organizacji z własnej kieszeni pokrywali wszelkie koszty związane z regularnymi testami w okresie startowym, a tylko takie mają sens gdyż pobranie do analizy próbek moczu i krwi tuż po walce to zdecydowanie za mało by przynieść zamierzone efekty w dłuższej perspektywie.

Roberto Soldić zdobył pas mistrzowski KSW, dokonał tego w pięknym stylu nie dając najmniejszych szans Borysowi Mańkowskiemu. Od razu podniosły się głosy iż młody Chorwat wyglądał na zawodnika z dywizji półciężkiej, a nie półśredniej. Warto jednak zaznaczyć, że nasz „Diabeł Tasmański” wielokrotnie podkreślał w wywiadach, że jego codzienna waga wynosi około 80kg, więc wiele do zbijania nie ma. Nawet wskakując na moment w catchweight 82kg (walka z Mamedem) zawodnik z Poznania nie „nabrał” zbyt wiele masy mięśniowej i nie miał problemu ze zmieszczeniem się w limicie.

Gabarytami 22-letni „RoboCop” znacznie Polaka przewyższa. Dłuższy zasięg ramion, różnica wzrostu. Gdzieś te kilogramy muszą się rozłożyć, zarazem skądś te nadmiarowe kilogramy znikają podczas procesu zbijania wagi i odwadniania, aby potem „wrócić” na swoje miejsce w dniu walki. Ot prosty przykład ujawniony ostatnio przez sędziego „Big Johna” McCarthy’ego – Daniel Cormier wnosząc 205 funtów na ważenie kolejnego dnia przed pojedynkiem ważył 235 funtów. Różnica 30 funtów, czyli nie co ponad 13,5 kg, czy dokonał tego stosując niedozwolone środki? Nie. DC był czysty, a wielu innych zawodników zagranicznych organizacji również „nagina” zbijanie kilogramów przekraczając własne granice, balansując na granicy skrajnego wyczerpania organizmu. Jednak nie branie tego pod uwagę przez naszych fanów jest najgorsze, pal licho ocenianie książki po okładce. Zaraz podniósł się lament i marudzenie, że Soldić z pewnością stosował niedozwolone środki, fani zaczęli zapraszać gromko do polski organizację USADA.

Niestety wszyscy zapomnieli w tym o jednym. Najłatwiej jest oceniać i przekreślać tych nowych, którzy przyszli z zewnątrz i nagle nas czymś zaskoczyli, wręcz zaimponowali prezentując kapitalną formę. Zapomnieliśmy tutaj o naszych zawodnikach, którzy w okresie startowym nie stronią od zakazanych przez USADA wlewów dożylnych, iniekcji, wszelkiej maści środków w pigułkach, pastylkach czy proszku, które a i owszem pewnie można by było znaleźć na liście środków/czynności zakazanych. Wielu z naszych zawodników nie ukrywa w wywiadach, że musiało skorzystać z popularnej „kroplówki” czy też zażyć garść „pain-killerów”. Skończmy zatem przekreślać i bać się tych, których dopiero poznajemy. Po walce wieczoru gali KSW 41 powinniśmy uszanować dyspozycję nowego nabytku organizacji, a także cieszyć się, że tak wielki talent zawitał na nasz polski rynek MMA zamiast doszukiwać się afery godnej szarej strefy i „zmyślać” powody porażki Mańkowskiego nie godząc się z przegraną naszego faworyta.

Zobacz także

Materla Borek

Sport od kuchni: Michał Materla vs. Mateusz Borek – program kulinarny (37 min)

Zapraszamy do oglądania nowego programu, w którym Michał Materla wraz ze swoim gościem Mateuszem Borkiem …