Home / Archiwum / Co dalej z dywizją średnią KSW?
Kilka dni po gali KSW 23 to odpowiedni czas na spojrzenie w przyszłość dywizji średniej, która poniekąd została już wyczyszczona z potencjalnych pretendentów. Sytuacja w KSW przypomina nieco tą, którą obserwujemy od dłuższego czasu w UFC z drobną jednakże ważną różnicą. Otóż w UFC panuje Anderson Silva...tymczasem w najlepszej europejskiej organizacji prym wiodą "Undisputed Champion of Poland" oraz "Middleweight KSW Champion". Rodzi to podobny problem, który podwojony (wszak mamy dwóch niezależnych mistrzów) urasta do rangi największego problemu federacji KSW. Ah jakby lekkie, słodkie i miodem płynące byłoby życie duetu K&L, gdyby organizacja UFC nie podbierała co rusz kolejnych potencjalnych wzmocnień dywizji średniej. Najlepsi brytyjscy zawodnicy jeden po drugim zasilają UFC, dodatkowo Brazylijczyk Thales Leites rozpatrywany jako potencjalny rywal Mameda został ściągnięty na galę UFC 163, a jakby problemów było mało organizacja WSOF postanowiła zabookować kolejne cztery nazwiska na turniej dywizji średniej, który wyłoni pierwszego mistrza federacji zarządzanej przez Raya Sefo. Uczestnikami turnieju będą między innymi mistrz organizacji MFC Elvis Mutapcic [13-2], a także mistrz organizacji Cage Warriors Jesse Taylor [26-9]. Dwaj wymienieni raczej nie nadają się na rywali Khalidova, gdyż Mutapcic to niezbyt rozpoznawalne nazwisko, a Taylor swoją szansę już otrzymał i jej nie wykorzystał jednak fighterzy doskonale nadają się na rywali dla posiadacza pasa mistrzowskiego KSW. Nie ma co jednak rozpatrywać zawodników, którzy są już niedostępni, a warto skupić się na tych, których organizacji KSW może udać się przechwycić i zakontraktować dla Mameda lub Michała.

Co dalej z dywizją średnią KSW?

mymma

Kilka dni po gali KSW 23 to odpowiedni czas na spojrzenie w przyszłość dywizji średniej, która poniekąd została już wyczyszczona z potencjalnych pretendentów. Sytuacja w KSW przypomina nieco tą, którą obserwujemy od dłuższego czasu w UFC z drobną jednakże ważną różnicą. Otóż w UFC panuje Anderson Silva…tymczasem w najlepszej europejskiej organizacji prym wiodą „Undisputed Champion of Poland” oraz „Middleweight KSW Champion„. Rodzi to podobny problem, który podwojony (wszak mamy dwóch niezależnych mistrzów) urasta do rangi największego problemu federacji KSW.

Ah jakby lekkie, słodkie i miodem płynące byłoby życie duetu K&L, gdyby organizacja UFC nie podbierała co rusz kolejnych potencjalnych wzmocnień dywizji średniej. Najlepsi brytyjscy zawodnicy jeden po drugim zasilają UFC, dodatkowo Brazylijczyk Thales Leites rozpatrywany jako potencjalny rywal Mameda został ściągnięty na galę UFC 163, a jakby problemów było mało organizacja WSOF postanowiła zabookować kolejne cztery nazwiska na turniej dywizji średniej, który wyłoni pierwszego mistrza federacji zarządzanej przez Raya Sefo. Uczestnikami turnieju będą między innymi mistrz organizacji MFC Elvis Mutapcic [13-2], a także mistrz organizacji Cage Warriors Jesse Taylor [26-9]. Dwaj wymienieni raczej nie nadają się na rywali Khalidova, gdyż Mutapcic to niezbyt rozpoznawalne nazwisko, a Taylor swoją szansę już otrzymał i jej nie wykorzystał jednak fighterzy doskonale nadają się na rywali dla posiadacza pasa mistrzowskiego KSW. Nie ma co jednak rozpatrywać zawodników, którzy są już niedostępni, a warto skupić się na tych, których organizacji KSW może udać się przechwycić i zakontraktować dla Mameda lub Michała.

1.Norman Paraisy [11-3-2, 1NC] 26-letni Francuz, który porażek absolutnie nie musi się wstydzić. Przegrane pod banderą Bellatora z takimi zawodnikami jak Maiquel Falcao czy Brett Cooper ujmy mu nie przynoszą, a ostatnie wyczyny w klatce Cage Warrios pokazują, że solidna szczęka i przekrojowość nie są Normanowi obce. Paraisy idealnie sprawdziłby się jako rywal Michała Materli, gdyż potrafi sporo przyjąć i podobnie jak „Cipao” nie cofa się przed niczym. Jedynym minusem tego zawodnika jest jego kondycja, zazwyczaj na trzecią rundę wychodzi już mocno spuchnięty jednak można to łatwo wytłumaczyć trudnością dotlenienia „fury” mięśni.

2.Kazuhiro Nakamura [17-11] Popularny „Kaz” trenujący na codzień w Yoshida Dojo to jeden z nielicznych aktywnych weteranów PRIDE walczących poza UFC. 33-letni Japończyk pokonywał w karierze takie tuzy światowego MMA jak Murilo Bustamante, Kevin Randleman, Igor Vovchanchyn, Evangelista „Cyborg” Santos czy Karl Amoussou. Za zatrudnieniem Nakamury przemawia także zwycięstwo nad Sakuraiem odniesione pod koniec 2012 roku. Z rankingowego punktu widzenia zestawienie Mameda z Nakamurą nie ma większego sensu jednak biorąc pod uwagę wyłącznie umiejętności „Kaza” byłoby to świetne zestawienie, które z pewnością porwałoby fanów.  Japończyk ma także jedną ważną zaletę, jeśli przegrywa w większości są to porażki przez decyzje sędziowskie – nie jest więc łatwym kąskiem do schrupania, ani mięsem armatnim, a wręcz przeciwnie w każdej walce potrafi zaprezentować swe nieprzeciętne umiejętności.

3.John Howard [20-7] Zwolniony z UFC w 2011 roku Howard jest ostatnio na fali wznoszącej. „Doomsday” wygrał sześć walk z rzędu, aż pięć przez nokaut co pozowliło mu na znaczny awans w światowych rankingach. Zapaśnik dysponujący solidnym ciosem zawsze jest mile widzianym uzupełnieniem karty walk. Howard wyraża ogromną cheć powrotu do UFC, twierdzi że w najlepszej światowej organizacji może walczyć za darmo – być może to odpowiedni moment na to, by zaoferować mu dobrą gotówkę za walkę której stawką będzie pas mistrzowski?

4.Joe Doerksen [49-16] 35 letni Kanadyjczyk z pewnością powoli zbliża się do zakończenia trwającej od 1999 roku zawodowej kariery jednak jego ogromne doświadczenie sprawia, że wciąż pozostaje groźny dla dużo młodszych fighterów. 65 profesjonalnych walk (9 w UFC) – to mówi samo za siebie, organizatorzy federacji MMA chętnie sięgają po „El Dirte”, który prezentuje doskonałe umiejętności parterowe i nigdy nie odpuszcza walk. Kolejny dobry rywal dla Michała Materli, który powiedział, ze chciałby bronić pasa jak najczęściej.

5.Sean Strickland [11-0] Młody „Tarzan„, który swą karierę buduje walcząc dla organizacji King of The Cage. Pod względem umiejętności jest to dobry zawodnik specjalizujący się w sportach chwytanych kończący rywali uderzeniami – można by rzecz, że to pełnoprawny zawodnik MMA. Na jego niekorzyść wplywa z pewnością fakt, że rywale których do tej pory odprawił nie byli zbyt rozpoznawalni (co nie znaczy, że nie byli doświadczeni).

6.Mats Nilsson [10-2] Szwed z Helsingborga uniknął masowego zatrudniania bladolicych zawodników w UFC i wylądował w organizacji Cage Warriors. Bardzo solidny zawodnik, który być może nie w pierwszej walce jednak w drugiej lub trzeciej po uprzednim zwycięstwie w debiucie mógłby sporo namieszać w KSW.

Osobiście uważam, że Mamed Khalidov powinien przyjąć ofertę z UFC, która na pewno w najbliższym czasie po raz kolejny się pojawi. Dla tego zawodnika ciężko będzie znaleźć właścicielom KSW odpowiedniego rywala, a w superfight z Alexandrem Shlemenko jakoś ciężko mi uwierzyć. Michał Materla, który mimo doskonałych ostatnich walk wciąż ma jeszcze czas na wyjazd do USA z pewnością jest zawodnikiem, któremu łatwiej jest znaleźć rywala. Każdy z wymienionych wyżej zawodników z pewnością chętnie spróbuje odebrać pas mistrzowi KSW. Tak niestety wygląda smutna prawda, zawsze łatwiej jest nakłonić zawodnika do walki, gdy stawką nie są tylko pieniądze, lecz także pas mistrzowski.

Zobacz także

Parke Muradov

Norman Parke i Makhmud Muradov na treningach w Ankos MMA – foto

Norman Parke (27-6-1, 1NC) i Makhmud Muradov (21-6) przygotowują się do kolejnych występów pod czujnym …