Home / Marcin Tomaszewski

Marcin Tomaszewski

Owner/Webmaster w Tmproject

UFC 167 – typowanie redakcji

Krótka zapowiedź, typowanie oraz kursy poniżej.

***

Georges St-Pierre (C) vs Johny Hendricks

To, że nie pałam sympatią do mistrza nie znaczy, że nie potrafię docenić jego umiejętności oraz osiągnięć. Utrzymanie się na szczycie w tak wymagającej dywizji mówi samo za siebie. Świetne zapasy, solidny parter, poukładany boks, kreatywne kopnięcia, inteligencja ringowa (oktagonowa), jego mocne strony można wymieniać bez końca. W MMA nie ma nieśmiertelnych i w końcu na każdego kozaka znajdzie się kozak. Frank Mir świetnie podsumował to starcie: ,,Jeżeli miałbym teraz zaprojektować zawodnika, który miałby największą szansę pokonać GSP, na pewno musiałby mieć piekielnie mocne uderzenie z obu rąk i mocną szczękę, powinien być utytułowanym zapaśnikiem oraz twardym sk*****ynem. W skrócie mówiąc, otrzymujemy Hendricksa.'' Johny prezentuje swoim skill-setem zupełnie nowe wyzwanie dla mistrza. GSP będzie musiał zmierzyć się ze swoimi słabościami, jednak wraz z kolejnym zwycięstwem przyjdzie jeszcze większe uznanie, bo skoro jest w stanie pokonać najgroźniejszego możliwego przeciwnika, 'what could possibly go wrong?!'. Co jeszcze ciekawsze, pretendent doskonale sobie zdaje sprawę z tego, iż ma wszystkie potrzebne narzędzia, by wysłać Kanadyjczyka do krainy snów, gdzie czekają już na niego Fitch i Kampmann. Od lat, a właściwie od przegranej z Mattem Serrą, słabości GSP upatruje się w jego stójce, jednak do tej pory nie mierzył się z kimś, kto byłby w stanie bronić obaleń i utrzymywać walkę w pionie. Wydaje się, że najprawdopodobniej batalia zakończy się decyzją 'aaaand.. STILL...', jednak rozkładając to starcie na czynniki pierwsze zastanawiam się jak mistrz ma zamiar wygrywać kolejne rundy, jeśli nie będzie w stanie notorycznie obalać Amerykanina i przytrzymać go na macie. Wydaje mi się, ba!, jestem przekonany, iż Hendricks sobie w tej walce pleców nie pobrudzi, nawet jeśli upadnie na tyłek to odbije się z powrotem w górę lub 'pójdzie po ścianie'. GSP szczęki Condita nie ma, a to jest 5 rund, z czego większość w stójce i mimo iż jest jednym z najlepszych zawodników w historii MMA, jednak piekielny lewy w wykonaniu Hendricks wydaje się jak najbardziej realistycznym scenariuszem... A, co mi tam! Johny Hendricks przez KO

ROZWIŃ NEWSA!

Zobacz więcej »

UFC 165 – TYPOWANIE REDAKCJI + KURSY

UFC 165

Air Canada Centre in Toronto, Ontario, Canada.

***

Jon Jones (c) vs. Alexander Gustafsson

Krzysztof Sauter: Gustafsson jest jedynym, oprócz Glovera zawodnikiem w półciężkiej, który może powalczyć z Jonesem. Nie mówię o wygranej, tylko o zaciętym pojedynku, w którym mistrz będzie musiał się z mierzyć z zupełnie innym zestawem warunków i umiejętności niż do tej pory. Jednak należy pamiętać, a wręcz trzeba, że Bones na co dzień trenuje u Grega Jacksona, co nie tylko stwarza łatwość wygrywania ze względu na świetne gameplany, ale także jakościowych sparingpartnerów. Jones musi na treningach mierzyć się z Travisem Brownem czy Frankiem Mirem, cięższymi zawodnikami, o ciekawych umiejętnościach i stylach. Pamiętając, że ten pierwszy jest o 2 cale wyższy od Szweda, przewaga wzrostu nie będzie czymś nowym dla mistrza. Jeśli chodzi o departament stójkowy, to bez wątpienia w pojedynku pięściarskim dominowałby Gustafsson, jednak mało kto napomyka o tym jak Jones potrafi świetnie korzystać z zasięgów i nie mówię tu o zasięgu ramion. Bones ma to do siebie, że porusza się między dystansem kickbokserskim, a zapaśniczym, praktycznie nigdy nie zostając w bokserskim. Nie zobaczymy Jona wymieniającego dzikie uderzenia jak Wanderlei Silva i czekającego na bycie trafionym. Mistrz będzie poruszał się z dala od Szweda, punktował frontalnymi lowkickami oraz długim lewym prostym, a każdą próbę wejścia kombinacją Alexa, będzie kontrował łokciem, bądź sprowadzeniem do parteru. Żaden zawodnik dopóki nie wejdzie do klatki z Jonesem, nie ma pojęcia, że to będzie najdłuższe 25 minut jego życia. Bones zdaje się wysysać siły witalne przeciwnika z każdym kolejnym ciosem, po dwóch rundach tworząc obraz rześkiego faceta obijającego galaretkę. Mimo młodego wieku Gusa i niezłym warunkom nie widzę możliwości, aby był w stanie wytrzymać do decyzji. Nawet jeśli będzie w stanie szybko wstawać z parteru, to nie podda mistrza, a po drodze będzie zbierał łokcie i kolana. Ja widzę tę walkę tak, że w pierwszej rundzie Jones trochę pobada Szweda w stójce, pobawi się kopnięciami, trafi kilka łokci, po to by w drugiej rzucić się do szaleńczych sprowadzeń i rozbijania Gusa gradem łokci. W trzeciej lub czwartej rundzie w końcu wyciągnie jakieś poddanie na rozbitym i wycieńczonym rywalu i utnie wszelkie spekulacje na temat swej świetności. Mam tylko nadzieję, że po ewentualnej wygranej przeniesie się do ciężkiej, jednak pewnie wcześniej będzie musiał pobić Teixeirę. Jon Jones poddanie.

reszta w rozwinięciu...

Zobacz więcej »